Keep Calm

Login:
Hasło:
Zarejestruj się!

tak

Jest dość nietypowo. Od poniedziałku nawet sporo się działo. Oczywiście jestem bardzo rada z tego powodu :D

Pamiętacie może jak w przedostatniej notce pisałam, że poniedziałek zapowiada się spoko. Muszę przyznać, że było lepiej niż spoko :D impreza wyszła bosko, nawet nie myślałam, że stać nas na takie coś. I tu gorąco dziękuję Sol, bez której to wszystko by nie wypaliło.

We wtorek można powiedzieć, była mała powtórka. We czwórkę. Reszta odsypiała :P Szkoda, że tylko złapałam takiego, hm... jak to nazwać? Przyjeba? No cóż, siedziałam z deka zmulona. Dla mnie w sumie to nie nowość, ale i tak było inaczej. Nie narzekam. Fajnie było.

I oczywiście środa też nie mogła się obyć bez wspólnego spotkania całą paczką. W sumie nic takiego nie robiliśmy, ale dostałam po mordzie bitą śmietaną. Mniam.

Czy to dzisiaj już czwartek?! Nie ogarniam. Zapowiada się dość nudnawo. Wygląda na to, że dzisiejszy czas spędzę alone. I'M FOREVER ALONE! Nie przeszkadza mi to. Chociaż ostatnio moje nastawienie do pewnych rzeczy zmienia się. Nie bardzo mi się to podoba. Chociaż mogłoby mi to w czymś pomóc. Sama nie wiem. Tak dużo rozterek, tak mało czekolady.


Kogut Romek jest zniesmaczony zbyt szybkim przemijaniem wakacji.


P8160001.JPG
16.08.2012 o godz. 14:22
Naszła mnie ochota na napisanie notki i oto jestem :D

W sumie stara bieda... Ale przez tę pogodę mam mieszane uczucia... Jakoś sama nie wiem czego chcę. Coś zakłóciło, bądź zakłóca harmonię mojego stylu życia. Nie jestem pewna co to jest...

Jakoś czasy sprzed roku wydają się bardziej beztroskie. Ja wiecznie znajdowałam w czymś problem, ale te 'problemiki' nie były tak przytłaczające. Nie wiem co z tym zrobić. Za dużo czasu na myślenie...


P8110099-001.JPG
Tagi: ... rysunek
11.08.2012 o godz. 14:32
... ale wyszło jak zwykle -_-

Co u mnie? Nie narzekam :P Jest kilka rzeczy, które mnie... dręczą? Można to tak ująć. Nie jest to tak dokuczliwe, ale jednak czasem daje się we znaki. Opowiedziałabym może gdybym nie wiedziała, że tę notkę mogą przeczytać niewłaściwe osoby, a jakoś nie mam ochoty dawać hasła, albo dla znajomych. Wolę być bardziej otwarta :D

Tsaa... Wakacji ciąg dalszy. Ostatnio byłam nad Bałtykiem na 7 :p To może nie żadna rewelacja, ale mi się podobało. Miałam dwóch świetnych sąsiadów- Klaudiusza i Wiktora. Szkoda, że mieli tylko po 5 lat, ale spoko chłopaki xD Mogę się wam pochwalić, że będąc na rybach na morzu złapałam dorsza 44cm :D może to nie dużo, bo przez mniej więcej osiem godzin łowienia niektórzy faceci wyciągali po 7-8 rybek. Jeden koleś wyciągnął 11, z czego trzy niewymiarowe. Osobiście podziwiam. Ale i tak jestem z siebie zadowolona :D Następnym razem będę miała więcej wprawy i sprawię sobie lepszą przynętę. Schodząc na ląd, po dziesięciu godzinach spędzonych na kutrze rybackim, miotało mną jak szatan. I ręce bolały jak diabli od machania wędką, ale muszę wam powiedzieć, że było ZAJEBIŚCIE!!!

Później po wakacjach nic szczególnego się nie działo... Byłam z dziewczynami tu i tam. Dzisiaj oberwałam zimną wodą. Całkiem spoko. Poniedziałek też zapowiada się całkiem ciekawie.

Kuźwa! Ciągle nie mogę zabrać się za ten cholerny angielski! Brak mi mobilizacji -_-"

Muszę się wybrać do porządnego sklepu plastycznego i sobie nakupić ołówków, gumek i innych pierdół, bo już mi się wszystko powytracało, albo zepsuło, ewentualnie pogubiło. Może się jutro wybiorę. Taką przynajmniej mam nadzieję.

I pytanie do was. Ktoś w ogóle czyta tego bloga? Bo coś mi się nie wydaję. Ale co tam. Czasami potrzebuję przelać słowa w próżnię.

Miłego wieczoru wszystkim, bo na dziś tyle z mojej strony ;)

08.08.2012 o godz. 21:10
Kiedy to ja ostatnio pisałam? A tak... dawno temu. No nic, trzeba się zabrać... Jakoś tak nie miałam, jak to powiedzieć, natchnienia? Chęci? Jak zwał tak zwał... I tu, w tej chwili zdaję sobie sprawę, że mój blog ma już ponad rok :D Happy Birthday? Trochę z opóźnionym zapłonem :D ale ja tak mam :P

Tak się zastanawiam od czego tu zacząć... A tak. Może pokrótce opiszę koniec roku. Tak, wiem, ten mój spóźniony zapłon :D Mogę powiedzieć, że było niewypowiedzianie nudno -_- I gorąco, nie szło wytrzymać, i jeszcze nie szło się połapać, kto idzie po świadectwo, bo mikrofon się z deka zje... popsuł i jeszcze dodać do tego seplenienie naszej dyry, masakra. Na szczęście, chociaż z trudem połapałam się, że moja kolej :D tak, tak, muszę się wam pochwalić, świadectwo z czerwonym paskiem :D Ale wszystko się skończyło i SUMMERTIME!!! No na razie tego lata w ogóle nie widać. Jebana pogoda. Cały czas jak nie deszcz to wiatr i w ogóle smętnie ;( Po prostu... Jak można całe dnie siedzieć w domu, bo nie ma możliwości wyjścia na dwór?! Ja to jednak mam, żałosne życie -_-" Ale dziwić się... Czasami chciałabym mieszkać w mieście. Blisko do kina, do jakiejś galerii, a nie zmulanie przed kompem. Jednakże daje mi to mobilizację do samodoskonalenia się. Na razie dość słabo idzie, ale staram się więcej rysować i nadrabiam dodatkowy angielski. Może teraz nadszedł czas, żebym zdała sobie sprawę, że powinnam bardziej regularnie notki dodawać? To się jeszcze okaże. Nie chciałam też ostatnio notek dodawać, z jeszcze jednego powodu, ale może o tym nie? Przynajmniej na razie, miejmy nadzieję, że spłynęło jak po gęsi.

A co na wakacjach? Tak właściwie to tylko dzień zakończenia, był ciekawy, bo później było ognicho :D była niezła bania, ale raczej nie powinnam o takich rzeczach pisać w tym miejscu :D nie czas, nie pora, może kiedyś tam opowiem, jak już będę wspominać stare dobre czasy. Ale nic poza tym. Denerwuje mnie to. Miałam tyle planów wakacyjnych, tyle pomysłów, ale brak możliwości do zrealizowania ich -_- Sol wyjechała, a my z Mali zanudzamy się na śmierć, za ponad tydzień ja wyjeżdżam nad Bałtyk z rodzicami, co mnie wcale nie bawi, bo mam wrażenie, jakby miało mnie mnóstwo rzeczy ominąć i tak z pewnością będzie -__- Kurwa.

Podsumowując. Jest wiele spraw, które mnie denerwują, ale muszę przyznać, że jestem szczęśliwa. Tak cholernie szczęśliwa! Nie pytajcie dlaczego :D Tak po prostu, są chwilę, dla których da się żyć i tego się trzymajmy. Miejmy nadzieję, że niedługo stanie się coś, co przerwie tę nudę.

A na razie trzymcie się i nie załamujcie głów :D Jak to zasłyszałam w jakiejś schizowej bajce, oglądanej przez moją siostrę : Masz zmartwienie? Znajdź swoje szczęśliwe miejsce! :D

I jeszcze jebnę zajebistą nutą:



I filmikiem, który mnie totalnie rozbraja :D :


Tagi: ... nudy wakacje
19.07.2012 o godz. 00:00
Nie wiem dlaczego, ale przez ostatnie kilka dni czuję się wyjątkowo szczęśliwa. Nie wiem jak to wyrazić, ale kocham wszystkich z wyjątkiem kilku bardzo wkurzających osób. Nie pytajcie mnie. Tak po prostu! Ale może opowiem co się działo w tygodniu.

W poniedziałek, akurat miałam niesamowitego muła. Zresztą jak w każdy poniedziałek. Ale po szkole spoko było. Chyba, nie pamiętam dokładnie co robiłam, ale chyba poszłam z Sol i Mali pod szkołę i skakałyśmy przez krzaki i ławki. Spoko :D poodwalałyśmy trochę.

Wtorek maluje się bardzo podobnie jak poniedziałek. Tak myślę. Więc nie będę się rozpisywała o wtorku.

W środę. Ach środa... Próbne testy, mianowicie z polskiego, historii i w ogóle humana. Szkoda, że nas poinformowali nas dzień wcześniej, ale to tylko malutki szczegół. Ten test rozwalił mi głowę, ale przynajmniej temat rozprawki był dość przystępny. No i później miał być sprawdzian z chemii, ale na niego nie poszłam... Dlaczego? Bo miała cała klasa nie iść, ale przecież chłopaki z mojej klasy to muły i stchórzyli. Piątka dziewczyn, w tym ja, dwóch chłopaków na dyżurze na stołówce przez całą lekcje byli i jeden wyszedł sobie z lekcji po 15 minutach. Co nie zmienia faktu, że to tchórze. A miałam pisać ten sprawdzian, bo mniej więcej byłam nauczona i mogłam mieć z głowy. Głupota nie boli. Nieważne... No i po lekcjach oczywiście wycieczka rolkowa :D było trochę przymulaście, bo ja oczywiście muliłam na końcu, a Mali się niedobrze zrobiło, ale przejechałyśmy nasze standardowe 13 kilometrów. A wieczorem... Co wieczorem? Kto zgadnie? TAAAAAAAAAAAAAAAAAK!!!!!!!!!! GWIEZDNE WOJNY: EPIZOD V IMPERIUM KONTRATAKUJE! Kocham kocham kocham ♥

Czwartek. Oczywiście próbne testy z działu matematyczno-przyrodniczego. Nie będę się wypowiadać na ten temat, bo nie! Ale. Ale... Stwierdziłam, że kocham wszystkich! Tak właśnie! Nie wiem, może to działanie Gwiezdnych Wojen, ale po prostu czułam się taka szczęśliwa, że mało nie wyszłam z siebie. Po szkole odwaliło nam i polazłyśmy na 9 kilometrowy spacerek :D Me gusta

No i zacny piąteczek. Drugi dzień miłości do wszystkich ♥ Testy z angielskiego podstawowego i rozszerzonego. Szkoda gadać. Słuchowiska w ogóle jakieś nie ogarnięte, bez akcentu. Ale przeżyłam. No i po szkole na spacerek z Mali i naszym zacnym kolegą. Spoko było :D nie narzekam

Sobota!!!! Jest weekend! Trzeci dzień miłości ♥ Nice :D Od 15:30 na rowerach z Mali, Sol i wcześniej wspominanym już kolegą. Fajnie było. Nawet nie wiem ile kilometrów zrobiliśmy, ale sądzę, że nie dużo. Później o 17:20 mniej więcej o tej godzinie, pojechałyśmy na piaskownię. Później o 18:00 czy trochę po, rozeszłyśmy się do domu, żeby wyjść z powrotem o 20:00 na spacerek :D

A dzisiaj? Czwarty dzień miłości ♥ Niedziela... Nie powiem, żebym bóg wie jak wypoczęła, ale się dobrze bawiłam. W nocy spałam jakieś 3 w porywach do 3,5 godzin. Jechałam z tatą na ryby. Fajnie było, posiedziałam, powygrzewałam się w słoneczku, połowiłam rybek i w ogóle obrazek jak z sielanki. Później na basen z Sol, moją młodszą siostrą i jej koleżanką. Pobiłam dzisiaj swój rekord w zrobieniu jak największej ilości basenów bez odpoczynku. 20! Haha! Wiem, może to i nie dużo, ale to był mój pierwszy czy drugi raz na basenie w tym roku, więc nie ma co się pałować. P przyjeździe posiedziałam godzinę w domciu, a później won na spacer! :D I do 21:20 na dworze ♥ jak ja to kocham.

Muszę wam się jeszcze pochwalić, że w tym tygodniu (nie wiem w którym dniu) biegaliśmy jedno okrążenie boiska na czas na wf'ie. To jest jakieś 330 metrów i miałam 54 sekundy! Fuck yeah! Może to nie najlepszy czas na świecie, ale z dwóch klas w kategorii dziewczyn na pewno najlepszy. Mali tuż za mną 56 sek! Jesteśmy boskie ;D

Kończę, bo rozpisałam się na nieistotne tematy, jak zwykle zresztą :D Czy jutro będzie mój piąty dzień miłości? To czas pokaże ;D
27.05.2012 o godz. 22:36
Cześć wszystkim. Ostatnio nawet sporo się działo. Było ognisko, ale raczej nie będę go komentować. I oczywiście zacna wycieczka na Ukrainę. Było... dość dziwnie. Pierwszy dzień cały spędzony na podróży. Paczką siedzieliśmy na tyłach, znaczy ja siedziałam tuż przed tyłami, bo było nas trochę osób. Siedziałam z kolegą. Źle nie było, dało się wytrzymać te piętnaście godzin. Gorąco było, ale autobus klimę miał, więc spoko. Najgorzej było na granicy, kiedy kierowca wyłączył silnik i klimatyzacja już nie chodziła xd. Po przyjeździe był "relaks w hotelowym basenie i saunie" jak to nazywały nasze opiekunki. Fajnie było. Wieczorem siedzimy sobie kulturalnie w pokoju-Kajsa, Sol, kolega, z którym siedziałam i ja, rozmawiamy sobie bardzo kulturalnie :P A tu nagle jakiś koleś otwiera drzwi do naszego pokoju, stoi w samych bokserkach i nawala do nas coś po ukraińsku. Chodziło mu chyba o zapalniczkę, czy mamy pożyczyć xD Na drugi dzień śniadanko i oczywiście zwiedzanie Lwowa. Opaliłam się trochę. Wszyscy się pospiekali na raczka, bo kremów nie zabrali, a Sol i ja nie xD Też kremu nie miałyśmy, ale taka nasza uroda. Po przyjeździe ze zwiedzania oczywiście wszyscy wbili do basenu i na saunę. Później z Sol i Kajsą zaczęłyśmy odwalać w pokoju :D Poszłyśmy spać dość wcześnie bo ok. 3:30 się uspokoiłyśmy, a ok. 4:00 czy później chyba zasnęłam. Nudno mi się zrobiło i już nie miałam co robić. Następnego dnia znowu zwiedzanie Lwowa i jakiejś innej miejscowości, której nazwy nie pamiętam. W sumie było nudnawo, bo ciągali nas po cerkwiach itp. to wszystko wygląda tak samo. I to właśnie ostatniego dnia zaczęły dziać się cyrki. Po opiekunki zebrały wszystkie dziewczyny i zaczęły pierdolić, żebyśmy z pokoju nie wychodziły, bo ktoś nas zgwałci itp. Przez ostatnie dwie noce im to nie przeszkadzało, więc WTF?! Po hotelu chodził jakiś najebany kolo z baseballem i rogami. Jacyś faceci nas na browarka do pokoju zapraszali. Jeden koleś z naszej grupy razem ze swoją koleżanką się najebali. Do ok. 2:30 siedziałyśmy u siebie w pokoju, później Kajsa zasnęła, a Sol i ja wbiłyśmy do naszych zacnych kolegów. Zaczęłyśmy odwalać u nich, a później jak się uspokoiłyśmy, zaczęliśmy ok. 4:00 grać w skojarzenia i tak do 5:00. Później pozasypialiśmy, Sol i ja na jednym łóżku, a oni trzej na dwóch zsuniętych razem. Chyba o 6:00 wróciłyśmy do swojego pokoju. Mówię "chyba" bo tego w ogóle nie pamiętam :D No i ostatni dzień spędzony na jeździe. Zwiedzaliśmy ok. 13:00 zamek i powozownie w Łańcucie. I stamtąd rodzice mnie odebrali, bo jechałam na weekend majowy do prababci, w lubelskie. Jakbym miała jechać autobusem to jeszcze zeszło by do 24:00, ale nawet dobrze, że mnie nie było, bo wszyscy zaczęli wymiotować. Ja też, ale dopiero następnego dnia nad ranem xd Chyba jakaś grypa jelitowa. Dwie dziewczyny w szpitalu wylądowało. Ale szczerze podsumowując podobało mi się :D

Teraz jeszcze wstawiam rysunek. Trochę przeterminowany, bo miałam go na Wielkanoc wstawiać, ale nie miałam natchnienia xD

P5082664.JPG
08.05.2012 o godz. 20:10

Smacznego jajka!!!
Lepiej późno niż wcale :D

Easter-Eggs-Wallpaper.jpg
Tagi: ...
09.04.2012 o godz. 00:47
Przerwa świąteczna! Yay!

Ostatnio... Co ostatnio... No nic ciekawego, jak zwykle, ale dzisiaj poczułam, że zaniedbuję bloga. Smutno mi się z tego powodu zrobiło, ale mam nadzieję, że ten czas nudy i niechęci do pisania bloga zniknie.

Wczoraj było spoko. Fakt, że mam na 8:55 do szkoły sprawił mi takie szczęście, że wstałam o 9:50 :D Nie poszłam do szkoły i git. Posiedziałam i opierdzielałam się w domu. Później zadzwoniła Mali i powiedziała, że idziemy naszej wychowawczyni, która od kilku miesięcy jest na macierzyńskim zanieść prezent, tzn. komplet ubrań dla jej dziecka. Nie szło nas 7 osób. Myślałam, że to odbędzie się mniej więcej tak: zapukamy do drzwi, złożymy życzenia, wręczymy prezent i pójdziemy z powrotem. A ona nas zaprosiła do środka i w ogóle była taka miła, że aż jej nie poznałam :O Ciekawa tylko jestem, czy to przez to, że to jej pierwsze dziecko i po prostu złagodaniała, czy to tylko tak po pracy. Obstawiam to drugie. Ale spoko się gadało. Jej córka to jedno z nielicznych dzieci, które toleruję. Siedzieliśmy ze dwie godziny, do 18:00. Spoko. Ja tam tylko banie ryłam. Za każdym razem, kiedy któraś z moich głupiutkich "koleżanek" palnęła coś głupiego, zwijałam się ze śmiechu, a fakt, że mój mąż (ślub był w zerówce więc się tym nie sugerujcie xD) siedział na przeciwko wcale mi nie pomagał się uspokoić. Zanim doszliśmy do naszej miejscowości, to była 18:30. Później do 20:00 siedziałam z Sol i Mali na dworze. Dzisiaj tez byłyśmy na dworze, ale dość krótko.

Ostatnio przeczytałam dwie zajebiste książki. Jedna to "Manitou", a druga "Wyklęty", obydwie Grahama Mastertona. Fajnie się czyta książki pisane ręką mężczyzny. Ah, te opisy bez owijania w bawełnę. Coś pięknego. Nie będę wam rozprawiać o czym były te książki, mogę tylko powiedzieć, że są niesamowite. Osobiście czytając te książki czułam się tak: czytam o normalnym życiu ludzi i nagle jeb z podziemi magiczne, mistyczne motywy i tak co chwilę. Wzięłam te książki ze zbiorów mojej mamy, kiedy jedna książka kosztowała 25 000zł, czyli te książki są trochę stare, co sprawia, że normalnie w empiku się ich kupić nie da. A szkoda. Mam chrapkę na całą serię "Manitou".

Na koniec wklejam jeszcze rysunek.
Nie przedstawiam tutaj swoich prac, żeby się pochwalić, tylko żeby poznać waszą opinię. Wasze zdanie, nad czym powinnam popracować, a co jest nawet okay, jakby ktoś miał wątpliwości.

P4052605-001.JPG
05.04.2012 o godz. 18:33

...

Długo mnie nie było. Ponad miesiąc. Nie miałam nastroju do pisania, coraz więcej mam na głowie. W szkole same nudy, już nawet Mali nie tłucze się po ścianach, jak to zwykle miała zwyczaj robić. Eh...

Dzisiaj było równie nudno co przez ostatnie trzydzieści kilka dni. Byłam kompletnie niewyspana. Przedzielili nam nową babkę od angielskiego, bo tamta poszła na urlop macierzyński. Ja jej nie zdzierżam, nie dość, że ma denerwując głos to jeszcze na jej widok tak mi się mózg lasuje, że przez całą lekcje nie mogę się nic nauczyć. Z wf'u też nam dali nową kobietę z tego samego powodu. Ale trzeba przeżyć. No i ostatnio zapisałam się do trzech konkursów. Jeden o kodeksie drogowym i jakieś sranie w banie, drugi o unii europejskiej, a trzeci jakiś plastyczny w stylu na co nasza gmina przeznaczyła forsę z naszego projektu. Bardzo lubię konkursy plastyczne, ale raczej rysowanie wysypiska śmieci, albo oczyszczalni ścieków nie będzie zbyt ciekawe.

Postanowiłam ostatnio, że będę częściej coś rysowała, albo malowała, ale średnio mi to wychodzi. No, ale dzisiaj mam luźniejszy dzień, więc może uda mi się coś nabazgrolić. Albo po prostu przeznaczę ten czas na spanie i będzie po kłopocie :D

Już się nie mogę doczekać kwietnia. Jadę na wycieczkę na Ukrainę. Cztery dni! O TAK! Wiem, że połowa to będzie sama jazda, ale kto nie lubi jeździć autobusem :D.

Ciepełko już się robi. Mmmm... Ma to tylko jedną wadę: skończył się sezon na łyżwy ;( Ale już pierwszy wyjazd na rolki zaliczony.

Kurde, bloblo to już nie to samo co kiedyś. Wcześniej, jak prowadziłam swojego pierwszego bloga (którego usunęłam z pewnych przyczyn) wchodziłam na główną, z nudów, żeby sobie pokomentować co nieco i komentowałam notki jak leci, bo wszystkie były interesujące A teraz wam przedstawię jak wyglądam moja zabawa na głównej:
Zaczynam kolejno przeglądać notki: One Direction, One Direction , One Direction, One Direction, One Direction, O! filmik!, a nie, to tylko piosenka One Direction, lecę dalej: One Direction, One Direction, One Direction, o! nareszcie jakieś opowiadanie, kuźwa i oczywiście Justyś Bieber w roli głównej. I tak jest ciągle -_-" zwariować można. Czy na tym świecie nie ma normalnych ludzi?

No! Koniec tego marudzenia, już się zwijam, muszę się jeszcze poobijać.
Tagi: nudy
20.03.2012 o godz. 17:46
Siema wszystkim. Co ostatnio u mnie? Tak właściwie nic porywającego, jak zwykle zresztą.

Ostatni weekend był boski! W piątek po lekcjach na łyżwy ze szkoły, w sobotę łyżwy na stawie, a w niedzielę łyżwy z Mali i Sol :D Tak to ja mogłabym zawsze. Ale niestety ten piękny sen przytłoczyła szara codzienność poniedziałku -_-" Oczywiście sprawdzian z plastyki. Wtorek zamazał mi się jakoś w pamięci, nie pamiętam kompletnie nic o.O. Środa, środa podobnie, chociaż mam jakieś przebłyski. W czwartek mecz międzyklasowy w siatkę. Oczywiście ja nie grałam, bo kompletnie nie umiem grać w siatkę. Ale za to razem z Mali zajęłyśmy się dopingiem :D W piątek oczywiście kartkówka z historii i sprawdzian z angielskiego, swoją drogą poszedł mi łatwo. Zbyt łatwo. Po szkole z dziewczynami na dwór :D Później się trochę poobijałam i robiłam zadanie na plastykę pt. "Dworek w Soplicowie". Wkleję go, bo dawno się wam niczym nie chwaliłam. Nic szczególnego, ale pastelami to była mordęga. Nie na moje nerwy. Właściwie to miała być tylko próba i miałam robić nowy, ale nie wyszło tak źle i moje lenistwo zwyciężyło.

Ja już się zwijam, bo zaraz wychodzę, tak więc trzymiejcie się :)


Zdjęcie0988.jpg
18.02.2012 o godz. 13:50

HI!

Olaboga! Jak ja dawno nie pisałam! Data pod ostatnim wpisem mnie przeraża ;O
Co u mnie? Stare dzieje :D Jakoś chyba nigdy nie było jakiś przełomów w moim życiu.

Mimo iż szłam dzisiaj do szkoły na 9:00 to i tak byłam nie wyspana. Oczywiście pierwsza matma, a jakbym nie miała dość zmartwień to się jeszcze kawałek spóźniłam, bo okazało się, że poprzednia lekcja była skrócona, co wiąże się z tym, że matma zaczęła się wcześniej. Brawo. Przez całą lekcję było sprawdzanie zadania domowego, z tego jedną trzecią lekcji ja stałam przy tablicy. Oczywiście! Jakżeby inaczej! Miałam to zadanie, ale mi się bardzo chciało to pamiętać, żeby móc to zrobić na lekcji. Ale okrąg jebłam. Na tablicy się nie zmieścił :D Już na samą myśl, że stoję obok gościówy z matmy panikuję. A ona cwaniakuje, bo w końcu zapamiętała moje nazwisko.

Druga, równie miła rzecz w szkole to kartkówka z chemii. Umiałam. Nauczyłam się. Byłam z siebie dumna, ze w ogóle coś kapuję. JEB! Dowaliła trzy zadania, w tym dwa na obliczanie i pisanie jakiś wzorów i to w 10min. Gdyby dała te 5min więcej -_-" No i pod koniec lekcji wzięła mnie do tablicy na pisanie jakiegoś wzoru, a ja nie ogarniałam co ta kobieta do mnie mówi.

A tak jeszcze nawiązując do WF'u. Masakra, ja tego nie ogarniam. Nie chodzi mi o ćwiczenia na lekcji tylko o pewną sytuację w szatni. Mam WF jeszcze z równoległą wiekiem klasą. I pewna dziunia, o której już wspominałam i której nienawidzę, przebierała się niedaleko mnie. Spokojnie się przebieram się spokojnie, obracam się, bo nie wiedziałam gdzie koszulkę rzuciłam a tu stoi dziunia- pół dupy na wierzchu. No ludzie! Trochę kultury! Ja nie mam zamiaru oglądać czyjegoś rowka. Tapety na twarzy ma z 1cm, cała wyperfumowana, a majtek nie potrafi podciągnąć. I żeby to chociaż pierwszy raz był, to może jeszcze bym zrozumiała, ale to się zdarza prawie za każdym razem. Eh... Może jestem zbyt niedojrzała na tę plastikową modę.

Ale mogło być gorzej! Przynajmniej lekcje były krótkie. A po południu było bosko! Od jakiegoś czasu razem z Mali i Sol chodzimy do takiego lasku, zagajnika czy nie wiem co to jest. Sprzątałyśmy tam, żeby na wakacje było już w miarę czysto. Jest tam stawek, a raczej bagno, do którego cała woda z rowu wpada xd A jak sami dobrze wiecie już od kilku(nastu?) dni są porządne mrozy. Przynajmniej w pobliżu Wrocławia. Jaki z tego wniosek? Tak, tak. Darmowe lodowisko! Na początku nie udawało mi się przemycać łyżew z domu, bo oczywiście rodzice mają oczy dookoła głowy i na dodatek potrafią patrzeć przez ściany. W końcu się jednak wkurzyłam i zażądałam, żeby ojciec poszedł tam ze mną i sprawdził, że tam można spokojnie się ślizgać. No i wyszło na moje! Już raczej nie ma obawy, że się zapadnę, albo, że utknę na krze (rodzice się za dużo TV naoglądali) w końcu lód ma ok. 30cm. Tak więc dzisiaj łyżwy w dłoń i na stawek. Fakt, że to nie to samo co prawdziwe lodowisko i że mamy tylko jedną parę łyżew na trzy osoby, ale i tak jest git! I swoją obecnością zaszczycił nas nasz kolega(?) Maniek xD Ale z niego przymulak, ale i tak nieźle było. I wcale tak nie zmarzłam!

O matko! Już dawno nie robiłam tak szczegółowej notki. Pewnie i tak nikomu się nie będzie chciało czytać. A co tam. WENA JEST KING KONGA! To chyba tyle na dziś. Muszę jeszcze z geo coś sobie powtórzyć. A w piątek na lodowicho! Whoooo! Dobra nie zanudzam was już.

Bye ;)
08.02.2012 o godz. 21:26

Tagi: stop acta
22.01.2012 o godz. 20:45
Nic ciekawego się nie działo, ale poczułam dziwną potrzebę napisania. Teraz się zastanówmy co możemy napisać...

Ogólnie ferie mijają mi szybko. Za szybko! Czuję się chora na myśl o szkole. Codziennie siedzę przed kompem. Czasami wychodzę z Sol i Mali. Ale to na dwie godziny maksymalnie. Przed feriami planowałam sobie twórcze zagospodarowanie czasu, nawet zaczęłam malować, ale wypadło to blado, więc po dwóch malunkach zrezygnowałam xd A tak mi się podoba jak ktoś olejnymi maluje ♥ Sama mam dwa płótna i farby olejne, ale boje się tego wykorzystać, chętnie namalowałabym coś ładnego, gdybym tylko umiała xD

Jutro się chyba zajmę "porządkowaniem" wszystkiego co dotyczy szkoły. Nie wiem jak to wypadnie, ale przynajmniej się postaram.

Tak przy okazji to ktoś z was, czytających tę notkę gra w minecraft'a? Ja gram i trochę czuję się samotna w tym, nie mam z kim pogadać na ten temat i wgl ;( Chętnie pograłabym na multi, więc jak ktoś potrzebuje członka na swój serwer to jestem jeszcze wolna xd Może jak uda mi się zrobić coś fajnego to dam screen'a. Nie wiem jak to wypadnie, bo szczerze się przyznaję, gram na pirackiej wersji i nie wszystko tak sprawnie przy tym działa, a ja w takich sprawach jestem kompletnie zielona, więc proszę o rady.

To teraz, żeby notka się dłuższa wydawała to utworek:



Wiem, pewnie już dawałam, ale coś mnie naszło na tę piosenkę dzisiaj.
22.01.2012 o godz. 00:03
:D Mam dzisiaj zryty mózg. Nie wiem czemu, pewnie dlatego, że za wcześnie dzisiaj wstałam coś mi się po tentegowało. Wstałam o 7:30! Szok o.O jak na mnie w ferie. Jechałam z mamą do lekarza, znaczy ona jechała a ja tylko dla towarzystwa ;)
Po przyjeździe spoko lux, trochę se ogarnęłam w pokoju xd

Ok. 14:30 mama wysłała mnie do sklepu i spotkałam Sol i Mali kopytkujące do mnie na urodziny :D Czuje się tak staro! Fakt faktem, nadal mam psychikę pięciolatka, ale to już nie to samo ;(
Pooglądałyśmy filmy, pożarłyśmy czipsy itp. Ale było lux jak dla mnie :D
Później siedziałam z rodzicami i sąsiadką opowiadającymi, że kiedyś to nauczyciele bili uczniów. Z jednej strony powinno dalej tak być. Przynajmniej nie zdarzałyby się takie sytuacje, że jeden koleś wykręcił rękę nauczycielce, bo mu telefon zabrała xd Nawet na policję nie zadzwonili.

Chioch chioch! Ryje mi dzisiaj banie!!! Tam ti tam ti ta!
Koniec tego! Wstawiam se jeszcze piosenkę i już!


17.01.2012 o godz. 22:08
Elo, elo! Coś ostatnio zaniedbuję bloga, ale niestety moje życie jest na tyle mało skomplikowane, że nie ma o czym pisać.

Co u mnie? Właściwie nic. Jak zwykle, chociaż ostatnio wszystko mnie denerwuje. 'Wszystko'-mam na myśli szkołę. Ileż można? Czy tym nauczycielom się nie nudzi ciągłe zadawanie pracy domowej? Najwyraźniej nie. Chociaż jak mam się przyznać, to na początku roku było gorzej. Teraz to nawet luz jest.

Teraz sobie trochę ponarzekam na szkołę xd

Ostatnio wkurza mnie kolesiówa od biologii/chemii. Ja nie wiem co ona ma do mojej klasy. Kiedyś była nawet spoko. Na każdej lekcji z nią gadałam, byleby nie zdążyła zrobić tematu, ale było dosyć spoko. Teraz jest koszmarnie. Tylko jedynki wstawia. I ten jej "uwodzicielski wzrok", kiedy Mali się zapytała jakie ma oceny z biologii.

Na WF'ie rzucanie piłką lekarską. Bez sensu moim zdaniem, ale przynajmniej można było się pośmiać.

Tak... Skończyłam oglądać "Ludzką stonogę 2".



Film dosyć po***any. Pokrótce: film, który przedstawia psychopatę, który zakochał się w filmie "Ludzka stonoga" i postanowił stworzyć podobne monstrum, czyli ludzi połączonych odbyt-usta-odbyt-usta itd. z dwunastu osób. Moim zdaniem film dobry, choć jedynka była lepsza. Dwójka jest bardziej ohydna. Jedną z większych wad filmu jest to, że jest czarno-biały. Mnie to bardzo denerwowało. Jak lubicie się podenerwować i pokrzyczeć sobie do monitora coś w stylu "Uciekaj pedałko", "Co za idiota", "On jest jakiś psychiczny chyba i do tego ohydny" to warto obejrzeć. Niektóre sceny są dobre, np. jak kolo rozwalił swoją matkę. o było akurat mocne xD

W piątek zaczynają się ferie! I oczywiście na łyżwy! :D Tylko jeśli zęba wybiłam sobie w niedzielę 13, to co będzie w piątek, skoro też jest 13? xD

Jeśli chodzi o łyżwy to KOCHAM ♥ Jednak jedziemy ze szkoły. To mnie trochę dołuje, autobus pełen rozdartych bachorów, nie ma gdzie usiąść... Najgorsze jest to, że jedzie bardzo dużo naszych szkolnych dziuniek. Jak wejdziemy na taflę to jest mi wstyd, że z nimi przyjechałam i nawet się do nich nie przyznaję. Nie chodzi o to, że tak fatalnie jeżdżą, bo to może być zrozumiałe, sama też nie jeżdżę pięknie. Tylko jak takie piszczące baby wejdą na lodowisko, drą się wniebogłosy i to właśnie 'piszcząco' to człowieka krew zalewa. Wyobraźcie co sobie myślą miejscowi, stali bywalcy o takiej rozwrzeszczanej hordzie. No właśnie. Ostatnio podjeżdża jedna z dziuni do swojej zgrai i piszczy na całą halę "Patrzcie, patrzcie! Przecież my go znamy, to nasz uroczy kolega". Chodzi o miejscowego. A biedny chłopak stoi z wtf'em na twarzy. Czasami mam wrażenie, że one tylko jeżdżą, żeby 'pozarywać' do chłopaków. Ja jeżdżę na lodowisko, bo kocham łyżwy. Nikomu nie przeszkadzam, przynajmniej się staram, tylko czasami mi się na kogoś zdarzy wpaść. Zresztą, nie tylko ja staram się przyzwoicie zachowywać, cała nasza paczka(Sol, Mali, Tula i Kajsa) i jeszcze kilka osób zachowuje się przyzwoicie. Jak czasami jedziemy na łyżwy i staramy się czegoś nauczyć to bardziej doświadczeni łyżwiarze z czystej życzliwości sami nam coś doradzają. I taka właśnie atmosfera powinna panować na łyżwach. Wiem, już się kiedyś żaliłam na to, ale to jest tak denerwujące, że raz się wyżalić mi nie wystarcza.
Drogie dziunie z mojej szkoły, z którymi mam w piątek jechać na łyżwy! Może przeczytacie mój apel. Nabierzcie ogłady i klasy, bo inaczej wam łby pourywam i dam mojemu kotu do zjedzenia :) Nie pozdrawiam, bo was nie lubię Negress.

Dobra jeszcze walnę sobie piosenkę na pocieszenie:



10.01.2012 o godz. 18:28
Wybaczcie, że z takim opóźnionym zapłonem, ale godzinę temu dopiero się obudziłam.

Przede wszystkim chciałabym wszystkim złożyć najserdeczniejsze życzenia i wszystkiego dobrego w 2012 roku. Niechaj układa się jak najlepiej.

A jak mi wypadł sylwester? To był jeden z najlepszych! Wiem, że dla wielu z was to nic szczególnego, ale ja bawiłam się rewelacyjnie. Chata wolna, były u mnie Mali i Sol i było git. O 12:00 wyjście na fajerwerki. Spotkałyśmy kuzyna Mali i koleżanki. Pozdro dla nich. Później jacyś dwudziestolatkowie zaczęli coś do nas pier**lić, ostro nawaleni. Ale przynajmniej polewka była. Po przyjściu upiekłyśmy sobie pizzę mrożoną. Mmmmm... Piśnie byli! Później tylko miałyśmy banie. Ok. 3:00 wyszłyśmy na spacer, pooddychać świeżym powietrzem, bo tak się wszystkiego nażarłyśmy, że szkoda gadać. Po powrocie ok. 4:00 zasiadłyśmy do TV i zaczęłyśmy wszystko komentować na swój filozoficzny sposób. I tak siedziałyśmy do 7:30. O 8:00 dziewczyny się zwinęły, a ja do 9:00 kończyłam oglądanie powtórki meczu Barca vs Real. I dlatego wstałam dopiero o 17:00. Było git! Oby więcej takich sylwestrów.
Tagi: sylwester
01.01.2012 o godz. 18:12
Tak... Święta mi minęły nie wiadomo kiedy. Nie były szczególne, ale mogę stwierdzić, że było bardzo miło. A teraz jedynie co plącze mi się po głowie to to, że tuż po sylwestrze trzeba iść do szkoły. I muszę oczywiście skończyć kartkę świąteczną, bo naszemu zasranemu nauczycielowi ubzdurał się zimowo górzyste tło. Chyba nie tylko ja uważam, że siedzenie w paincie jest chore. W I klasie podstawówki okay, ale jestem przecież w II gimnazjum, mogli by dać spokój. Ostatnio wzięło mnie z powrotem na czytanie książki. Nareszcie, bo ostatnio miałam niezłą zmułę. Książka i przyjaciele to jedyna rzecz jaka mnie odciąga od codziennej rutyny, w którą popadam coraz głębiej. Każdy ma jakieś nowe wrażenia, ma o czym pisać, a ja? Ja już nawet straciłam wenę na moje przemyślenia. Coś mi się wydaje, że ta notka nie ma sensu, dlatego dla ubarwienia sobie życia, daję jeszcze to:

29.12.2011 o godz. 19:29

WESOŁYCH ŚWIĄT!!!

24.12.2011 o godz. 16:44
Nie było mnie tu wieki o_O Ale nie miałam o czym pisać. Wszystko to wciąż ta sama nudna rutyna... Ale w końcu trzeba dać jakiś znak życia ;)

Trwają przygotowania do świąt. Jak co roku. Jakoś za tym nie przepadam -_-" Ale trzeba przeżyć. Wynagrodzi mi to jutrzejsza kolacja :D Kocham tyle ŻARCIA!!!

Ostatnio oglądałam "Ludzka stonoga 2". Myślałam, że mnie bardziej rozwali. Pierwsza część była mocna. Fakt, że jedynie co robiłam przy oglądaniu jedynki to darłam się: "Uciekaj dziwko! Weź tę cholerną lampę, wybij to cholerne okno i spierd*laj", czy coś w tym stylu. Ale to było coś! Jak on zszywał ich, jak kazał im chodzić i jak umierali. A dwójka przy tym to dno. Fakt nie obejrzałam do końca, ale przez pół filmu było pokazane, jaki ten facet zafascynowany ludzką stonogą, łapie ludzi, jaka patologia panuje w jego domu i jaki to on jest obrzydliwy. Jedyne co mi się podobało to jak zmiażdżył swojej matce łeb łomem :D Jak obejrzę do końca do wystawię prawdziwą recenzję, bo na razie film mnie nie zachwycił.

Nie napiszę nic więcej, bo mam tak nudne życie, że nie warto. Nienawidzę szkoły!!!
Tagi: ...
23.12.2011 o godz. 18:46
Hello wszystkim! Coś mnie wzięło na pisanie notki. W ogóle ostatnio mam porycie. Może, żeby rozładować napięcie z poprzedniego tygodnia, który był wyjątkowo ciężki. Ale przeżyłam. Chwała weekendowi!!!

Dzisiaj nawet luz w szkole. Jedynym plusem poniedziałków, jest to, że mam tylko 6 lekcji. Przez cały polski liczyłyśmy w świetlicy grosze, na górę grosza :D. Nie obyło się bez omawiania wszystkiego co się wokół nas dzieje. Po lekcjach razem z Mali poszłyśmy do Sol, bo oczywiście musiałyśmy malować figurki dla dzieci z domu dziecka. Jutro jedziemy do domu dziecka z mikołajowym przedstawieniem i nasza nauczycielka od plastyki, która przewodzi tą akcją poodlewała z gipsu figurki jakiś mikołajków, aniołków, choinek, itp. I komu trzeba było przydzielić to zadanie? Oczywiście nam!

Ostatnio sytuacje na wf'ie mnie rozwalają. Pierwsza z nich, moim zdaniem najlepsza: Gra w ręczną. Tula, dwie takie dziewczyny i ja w jednej drużynie, Mali, Taki jeden plastik i jeszcze dwie inne dziewczyny w drugiej. No i gramy. Nagle plastik dostaje piłkę w swoje ręce, nie wiem jakim cudem i wszyscy na boisku zamierają, czekają do kogo poda. Ona stoi niezorientowana, w końcu Tula, będąca w innej drużynie się wkurzyła i podchodzi do niej z tekstem: "Daj to (piłkę), bo się zgubisz". I wiecie, że oddała? xD Przeciwnikowi? Ręce opadają. Jeszcze ten plastik, ostatnio rozjaśnił sobie włosy i najwidoczniej poszedł na solarium. Nie mam słów...

Plany na jutro:
Wycieczka do kina:
O 8:00 wyjazd. Na miejscu będziemy gdzieś około 9:00 będziemy na miejscu. Następnie czas wolny i o 11:00 seans. Nie wiem, po co dają nam tyle czasu. Lubię sklepy, ale jak wiem, że i tak sobie nic nie kupię z braków funduszy, to po co marnować czas? Ok. 14:30 mamy być w domu. Luzzz...
Wyjazd do domu dziecka:
O 16:30 wyjazd. Nie wiem jak to będzie dalej przebiegało. Wiem, że mamy wystąpić dla nich, później oni dla nas. Później rozdanie paczek dla tych dzieci i mamy się z nimi pobawić. Ale ok. 20:00 będziemy w domu. Mam nadzieję, że wcześniej...

Notka wyszła dłuższa niż się spodziewałam. I tak nie będzie chciało się nikomu tego czytać.
Na koniec filmik.





Kurde, kolo jest moim idolem.
"Wspólnie, ze znajomymi robilyśmy ognisko i
pekliśmy kebasy. Mmmmm. Pyśnie byli!"
05.12.2011 o godz. 22:32