Cześć wszystkim. Ostatnio nawet sporo się działo. Było ognisko, ale raczej nie będę go komentować. I oczywiście zacna wycieczka na Ukrainę. Było... dość dziwnie. Pierwszy dzień cały spędzony na podróży. Paczką siedzieliśmy na tyłach, znaczy ja siedziałam tuż przed tyłami, bo było nas trochę osób. Siedziałam z kolegą. Źle nie było, dało się wytrzymać te piętnaście godzin. Gorąco było, ale autobus klimę miał, więc spoko. Najgorzej było na granicy, kiedy kierowca wyłączył silnik i klimatyzacja już nie chodziła xd. Po przyjeździe był "relaks w hotelowym basenie i saunie" jak to nazywały nasze opiekunki. Fajnie było. Wieczorem siedzimy sobie kulturalnie w pokoju-Kajsa, Sol, kolega, z którym siedziałam i ja, rozmawiamy sobie bardzo kulturalnie :P A tu nagle jakiś koleś otwiera drzwi do naszego pokoju, stoi w samych bokserkach i nawala do nas coś po ukraińsku. Chodziło mu chyba o zapalniczkę, czy mamy pożyczyć xD Na drugi dzień śniadanko i oczywiście zwiedzanie Lwowa. Opaliłam się trochę. Wszyscy się pospiekali na raczka, bo kremów nie zabrali, a Sol i ja nie xD Też kremu nie miałyśmy, ale taka nasza uroda. Po przyjeździe ze zwiedzania oczywiście wszyscy wbili do basenu i na saunę. Później z Sol i Kajsą zaczęłyśmy odwalać w pokoju :D Poszłyśmy spać dość wcześnie bo ok. 3:30 się uspokoiłyśmy, a ok. 4:00 czy później chyba zasnęłam. Nudno mi się zrobiło i już nie miałam co robić. Następnego dnia znowu zwiedzanie Lwowa i jakiejś innej miejscowości, której nazwy nie pamiętam. W sumie było nudnawo, bo ciągali nas po cerkwiach itp. to wszystko wygląda tak samo. I to właśnie ostatniego dnia zaczęły dziać się cyrki. Po opiekunki zebrały wszystkie dziewczyny i zaczęły pierdolić, żebyśmy z pokoju nie wychodziły, bo ktoś nas zgwałci itp. Przez ostatnie dwie noce im to nie przeszkadzało, więc WTF?! Po hotelu chodził jakiś najebany kolo z baseballem i rogami. Jacyś faceci nas na browarka do pokoju zapraszali. Jeden koleś z naszej grupy razem ze swoją koleżanką się najebali. Do ok. 2:30 siedziałyśmy u siebie w pokoju, później Kajsa zasnęła, a Sol i ja wbiłyśmy do naszych zacnych kolegów. Zaczęłyśmy odwalać u nich, a później jak się uspokoiłyśmy, zaczęliśmy ok. 4:00 grać w skojarzenia i tak do 5:00. Później pozasypialiśmy, Sol i ja na jednym łóżku, a oni trzej na dwóch zsuniętych razem. Chyba o 6:00 wróciłyśmy do swojego pokoju. Mówię "chyba" bo tego w ogóle nie pamiętam :D No i ostatni dzień spędzony na jeździe. Zwiedzaliśmy ok. 13:00 zamek i powozownie w Łańcucie. I stamtąd rodzice mnie odebrali, bo jechałam na weekend majowy do prababci, w lubelskie. Jakbym miała jechać autobusem to jeszcze zeszło by do 24:00, ale nawet dobrze, że mnie nie było, bo wszyscy zaczęli wymiotować. Ja też, ale dopiero następnego dnia nad ranem xd Chyba jakaś grypa jelitowa. Dwie dziewczyny w szpitalu wylądowało. Ale szczerze podsumowując podobało mi się :D
Teraz jeszcze wstawiam rysunek. Trochę przeterminowany, bo miałam go na Wielkanoc wstawiać, ale nie miałam natchnienia xD
Teraz jeszcze wstawiam rysunek. Trochę przeterminowany, bo miałam go na Wielkanoc wstawiać, ale nie miałam natchnienia xD
08.05.2012 o godz. 20:10
komentuj (2)
Przerwa świąteczna! Yay!
Ostatnio... Co ostatnio... No nic ciekawego, jak zwykle, ale dzisiaj poczułam, że zaniedbuję bloga. Smutno mi się z tego powodu zrobiło, ale mam nadzieję, że ten czas nudy i niechęci do pisania bloga zniknie.
Wczoraj było spoko. Fakt, że mam na 8:55 do szkoły sprawił mi takie szczęście, że wstałam o 9:50 :D Nie poszłam do szkoły i git. Posiedziałam i opierdzielałam się w domu. Później zadzwoniła Mali i powiedziała, że idziemy naszej wychowawczyni, która od kilku miesięcy jest na macierzyńskim zanieść prezent, tzn. komplet ubrań dla jej dziecka. Nie szło nas 7 osób. Myślałam, że to odbędzie się mniej więcej tak: zapukamy do drzwi, złożymy życzenia, wręczymy prezent i pójdziemy z powrotem. A ona nas zaprosiła do środka i w ogóle była taka miła, że aż jej nie poznałam :O Ciekawa tylko jestem, czy to przez to, że to jej pierwsze dziecko i po prostu złagodaniała, czy to tylko tak po pracy. Obstawiam to drugie. Ale spoko się gadało. Jej córka to jedno z nielicznych dzieci, które toleruję. Siedzieliśmy ze dwie godziny, do 18:00. Spoko. Ja tam tylko banie ryłam. Za każdym razem, kiedy któraś z moich głupiutkich "koleżanek" palnęła coś głupiego, zwijałam się ze śmiechu, a fakt, że mój mąż (ślub był w zerówce więc się tym nie sugerujcie xD) siedział na przeciwko wcale mi nie pomagał się uspokoić. Zanim doszliśmy do naszej miejscowości, to była 18:30. Później do 20:00 siedziałam z Sol i Mali na dworze. Dzisiaj tez byłyśmy na dworze, ale dość krótko.
Ostatnio przeczytałam dwie zajebiste książki. Jedna to "Manitou", a druga "Wyklęty", obydwie Grahama Mastertona. Fajnie się czyta książki pisane ręką mężczyzny. Ah, te opisy bez owijania w bawełnę. Coś pięknego. Nie będę wam rozprawiać o czym były te książki, mogę tylko powiedzieć, że są niesamowite. Osobiście czytając te książki czułam się tak: czytam o normalnym życiu ludzi i nagle jeb z podziemi magiczne, mistyczne motywy i tak co chwilę. Wzięłam te książki ze zbiorów mojej mamy, kiedy jedna książka kosztowała 25 000zł, czyli te książki są trochę stare, co sprawia, że normalnie w empiku się ich kupić nie da. A szkoda. Mam chrapkę na całą serię "Manitou".
Na koniec wklejam jeszcze rysunek.
Nie przedstawiam tutaj swoich prac, żeby się pochwalić, tylko żeby poznać waszą opinię. Wasze zdanie, nad czym powinnam popracować, a co jest nawet okay, jakby ktoś miał wątpliwości.
Ostatnio... Co ostatnio... No nic ciekawego, jak zwykle, ale dzisiaj poczułam, że zaniedbuję bloga. Smutno mi się z tego powodu zrobiło, ale mam nadzieję, że ten czas nudy i niechęci do pisania bloga zniknie.
Wczoraj było spoko. Fakt, że mam na 8:55 do szkoły sprawił mi takie szczęście, że wstałam o 9:50 :D Nie poszłam do szkoły i git. Posiedziałam i opierdzielałam się w domu. Później zadzwoniła Mali i powiedziała, że idziemy naszej wychowawczyni, która od kilku miesięcy jest na macierzyńskim zanieść prezent, tzn. komplet ubrań dla jej dziecka. Nie szło nas 7 osób. Myślałam, że to odbędzie się mniej więcej tak: zapukamy do drzwi, złożymy życzenia, wręczymy prezent i pójdziemy z powrotem. A ona nas zaprosiła do środka i w ogóle była taka miła, że aż jej nie poznałam :O Ciekawa tylko jestem, czy to przez to, że to jej pierwsze dziecko i po prostu złagodaniała, czy to tylko tak po pracy. Obstawiam to drugie. Ale spoko się gadało. Jej córka to jedno z nielicznych dzieci, które toleruję. Siedzieliśmy ze dwie godziny, do 18:00. Spoko. Ja tam tylko banie ryłam. Za każdym razem, kiedy któraś z moich głupiutkich "koleżanek" palnęła coś głupiego, zwijałam się ze śmiechu, a fakt, że mój mąż (ślub był w zerówce więc się tym nie sugerujcie xD) siedział na przeciwko wcale mi nie pomagał się uspokoić. Zanim doszliśmy do naszej miejscowości, to była 18:30. Później do 20:00 siedziałam z Sol i Mali na dworze. Dzisiaj tez byłyśmy na dworze, ale dość krótko.
Ostatnio przeczytałam dwie zajebiste książki. Jedna to "Manitou", a druga "Wyklęty", obydwie Grahama Mastertona. Fajnie się czyta książki pisane ręką mężczyzny. Ah, te opisy bez owijania w bawełnę. Coś pięknego. Nie będę wam rozprawiać o czym były te książki, mogę tylko powiedzieć, że są niesamowite. Osobiście czytając te książki czułam się tak: czytam o normalnym życiu ludzi i nagle jeb z podziemi magiczne, mistyczne motywy i tak co chwilę. Wzięłam te książki ze zbiorów mojej mamy, kiedy jedna książka kosztowała 25 000zł, czyli te książki są trochę stare, co sprawia, że normalnie w empiku się ich kupić nie da. A szkoda. Mam chrapkę na całą serię "Manitou".
Na koniec wklejam jeszcze rysunek.
Nie przedstawiam tutaj swoich prac, żeby się pochwalić, tylko żeby poznać waszą opinię. Wasze zdanie, nad czym powinnam popracować, a co jest nawet okay, jakby ktoś miał wątpliwości.
Długo mnie nie było. Ponad miesiąc. Nie miałam nastroju do pisania, coraz więcej mam na głowie. W szkole same nudy, już nawet Mali nie tłucze się po ścianach, jak to zwykle miała zwyczaj robić. Eh...
Dzisiaj było równie nudno co przez ostatnie trzydzieści kilka dni. Byłam kompletnie niewyspana. Przedzielili nam nową babkę od angielskiego, bo tamta poszła na urlop macierzyński. Ja jej nie zdzierżam, nie dość, że ma denerwując głos to jeszcze na jej widok tak mi się mózg lasuje, że przez całą lekcje nie mogę się nic nauczyć. Z wf'u też nam dali nową kobietę z tego samego powodu. Ale trzeba przeżyć. No i ostatnio zapisałam się do trzech konkursów. Jeden o kodeksie drogowym i jakieś sranie w banie, drugi o unii europejskiej, a trzeci jakiś plastyczny w stylu na co nasza gmina przeznaczyła forsę z naszego projektu. Bardzo lubię konkursy plastyczne, ale raczej rysowanie wysypiska śmieci, albo oczyszczalni ścieków nie będzie zbyt ciekawe.
Postanowiłam ostatnio, że będę częściej coś rysowała, albo malowała, ale średnio mi to wychodzi. No, ale dzisiaj mam luźniejszy dzień, więc może uda mi się coś nabazgrolić. Albo po prostu przeznaczę ten czas na spanie i będzie po kłopocie :D
Już się nie mogę doczekać kwietnia. Jadę na wycieczkę na Ukrainę. Cztery dni! O TAK! Wiem, że połowa to będzie sama jazda, ale kto nie lubi jeździć autobusem :D.
Ciepełko już się robi. Mmmm... Ma to tylko jedną wadę: skończył się sezon na łyżwy ;( Ale już pierwszy wyjazd na rolki zaliczony.
Kurde, bloblo to już nie to samo co kiedyś. Wcześniej, jak prowadziłam swojego pierwszego bloga (którego usunęłam z pewnych przyczyn) wchodziłam na główną, z nudów, żeby sobie pokomentować co nieco i komentowałam notki jak leci, bo wszystkie były interesujące A teraz wam przedstawię jak wyglądam moja zabawa na głównej:
Zaczynam kolejno przeglądać notki: One Direction, One Direction , One Direction, One Direction, One Direction, O! filmik!, a nie, to tylko piosenka One Direction, lecę dalej: One Direction, One Direction, One Direction, o! nareszcie jakieś opowiadanie, kuźwa i oczywiście Justyś Bieber w roli głównej. I tak jest ciągle -_-" zwariować można. Czy na tym świecie nie ma normalnych ludzi?
No! Koniec tego marudzenia, już się zwijam, muszę się jeszcze poobijać.
Dzisiaj było równie nudno co przez ostatnie trzydzieści kilka dni. Byłam kompletnie niewyspana. Przedzielili nam nową babkę od angielskiego, bo tamta poszła na urlop macierzyński. Ja jej nie zdzierżam, nie dość, że ma denerwując głos to jeszcze na jej widok tak mi się mózg lasuje, że przez całą lekcje nie mogę się nic nauczyć. Z wf'u też nam dali nową kobietę z tego samego powodu. Ale trzeba przeżyć. No i ostatnio zapisałam się do trzech konkursów. Jeden o kodeksie drogowym i jakieś sranie w banie, drugi o unii europejskiej, a trzeci jakiś plastyczny w stylu na co nasza gmina przeznaczyła forsę z naszego projektu. Bardzo lubię konkursy plastyczne, ale raczej rysowanie wysypiska śmieci, albo oczyszczalni ścieków nie będzie zbyt ciekawe.
Postanowiłam ostatnio, że będę częściej coś rysowała, albo malowała, ale średnio mi to wychodzi. No, ale dzisiaj mam luźniejszy dzień, więc może uda mi się coś nabazgrolić. Albo po prostu przeznaczę ten czas na spanie i będzie po kłopocie :D
Już się nie mogę doczekać kwietnia. Jadę na wycieczkę na Ukrainę. Cztery dni! O TAK! Wiem, że połowa to będzie sama jazda, ale kto nie lubi jeździć autobusem :D.
Ciepełko już się robi. Mmmm... Ma to tylko jedną wadę: skończył się sezon na łyżwy ;( Ale już pierwszy wyjazd na rolki zaliczony.
Kurde, bloblo to już nie to samo co kiedyś. Wcześniej, jak prowadziłam swojego pierwszego bloga (którego usunęłam z pewnych przyczyn) wchodziłam na główną, z nudów, żeby sobie pokomentować co nieco i komentowałam notki jak leci, bo wszystkie były interesujące A teraz wam przedstawię jak wyglądam moja zabawa na głównej:
Zaczynam kolejno przeglądać notki: One Direction, One Direction , One Direction, One Direction, One Direction, O! filmik!, a nie, to tylko piosenka One Direction, lecę dalej: One Direction, One Direction, One Direction, o! nareszcie jakieś opowiadanie, kuźwa i oczywiście Justyś Bieber w roli głównej. I tak jest ciągle -_-" zwariować można. Czy na tym świecie nie ma normalnych ludzi?
No! Koniec tego marudzenia, już się zwijam, muszę się jeszcze poobijać.
Tagi:
nudy
Siema wszystkim. Co ostatnio u mnie? Tak właściwie nic porywającego, jak zwykle zresztą.
Ostatni weekend był boski! W piątek po lekcjach na łyżwy ze szkoły, w sobotę łyżwy na stawie, a w niedzielę łyżwy z Mali i Sol :D Tak to ja mogłabym zawsze. Ale niestety ten piękny sen przytłoczyła szara codzienność poniedziałku -_-" Oczywiście sprawdzian z plastyki. Wtorek zamazał mi się jakoś w pamięci, nie pamiętam kompletnie nic o.O. Środa, środa podobnie, chociaż mam jakieś przebłyski. W czwartek mecz międzyklasowy w siatkę. Oczywiście ja nie grałam, bo kompletnie nie umiem grać w siatkę. Ale za to razem z Mali zajęłyśmy się dopingiem :D W piątek oczywiście kartkówka z historii i sprawdzian z angielskiego, swoją drogą poszedł mi łatwo. Zbyt łatwo. Po szkole z dziewczynami na dwór :D Później się trochę poobijałam i robiłam zadanie na plastykę pt. "Dworek w Soplicowie". Wkleję go, bo dawno się wam niczym nie chwaliłam. Nic szczególnego, ale pastelami to była mordęga. Nie na moje nerwy. Właściwie to miała być tylko próba i miałam robić nowy, ale nie wyszło tak źle i moje lenistwo zwyciężyło.
Ja już się zwijam, bo zaraz wychodzę, tak więc trzymiejcie się :)
Ostatni weekend był boski! W piątek po lekcjach na łyżwy ze szkoły, w sobotę łyżwy na stawie, a w niedzielę łyżwy z Mali i Sol :D Tak to ja mogłabym zawsze. Ale niestety ten piękny sen przytłoczyła szara codzienność poniedziałku -_-" Oczywiście sprawdzian z plastyki. Wtorek zamazał mi się jakoś w pamięci, nie pamiętam kompletnie nic o.O. Środa, środa podobnie, chociaż mam jakieś przebłyski. W czwartek mecz międzyklasowy w siatkę. Oczywiście ja nie grałam, bo kompletnie nie umiem grać w siatkę. Ale za to razem z Mali zajęłyśmy się dopingiem :D W piątek oczywiście kartkówka z historii i sprawdzian z angielskiego, swoją drogą poszedł mi łatwo. Zbyt łatwo. Po szkole z dziewczynami na dwór :D Później się trochę poobijałam i robiłam zadanie na plastykę pt. "Dworek w Soplicowie". Wkleję go, bo dawno się wam niczym nie chwaliłam. Nic szczególnego, ale pastelami to była mordęga. Nie na moje nerwy. Właściwie to miała być tylko próba i miałam robić nowy, ale nie wyszło tak źle i moje lenistwo zwyciężyło.
Ja już się zwijam, bo zaraz wychodzę, tak więc trzymiejcie się :)
Olaboga! Jak ja dawno nie pisałam! Data pod ostatnim wpisem mnie przeraża ;O
Co u mnie? Stare dzieje :D Jakoś chyba nigdy nie było jakiś przełomów w moim życiu.
Mimo iż szłam dzisiaj do szkoły na 9:00 to i tak byłam nie wyspana. Oczywiście pierwsza matma, a jakbym nie miała dość zmartwień to się jeszcze kawałek spóźniłam, bo okazało się, że poprzednia lekcja była skrócona, co wiąże się z tym, że matma zaczęła się wcześniej. Brawo. Przez całą lekcję było sprawdzanie zadania domowego, z tego jedną trzecią lekcji ja stałam przy tablicy. Oczywiście! Jakżeby inaczej! Miałam to zadanie, ale mi się bardzo chciało to pamiętać, żeby móc to zrobić na lekcji. Ale okrąg jebłam. Na tablicy się nie zmieścił :D Już na samą myśl, że stoję obok gościówy z matmy panikuję. A ona cwaniakuje, bo w końcu zapamiętała moje nazwisko.
Druga, równie miła rzecz w szkole to kartkówka z chemii. Umiałam. Nauczyłam się. Byłam z siebie dumna, ze w ogóle coś kapuję. JEB! Dowaliła trzy zadania, w tym dwa na obliczanie i pisanie jakiś wzorów i to w 10min. Gdyby dała te 5min więcej -_-" No i pod koniec lekcji wzięła mnie do tablicy na pisanie jakiegoś wzoru, a ja nie ogarniałam co ta kobieta do mnie mówi.
A tak jeszcze nawiązując do WF'u. Masakra, ja tego nie ogarniam. Nie chodzi mi o ćwiczenia na lekcji tylko o pewną sytuację w szatni. Mam WF jeszcze z równoległą wiekiem klasą. I pewna dziunia, o której już wspominałam i której nienawidzę, przebierała się niedaleko mnie. Spokojnie się przebieram się spokojnie, obracam się, bo nie wiedziałam gdzie koszulkę rzuciłam a tu stoi dziunia- pół dupy na wierzchu. No ludzie! Trochę kultury! Ja nie mam zamiaru oglądać czyjegoś rowka. Tapety na twarzy ma z 1cm, cała wyperfumowana, a majtek nie potrafi podciągnąć. I żeby to chociaż pierwszy raz był, to może jeszcze bym zrozumiała, ale to się zdarza prawie za każdym razem. Eh... Może jestem zbyt niedojrzała na tę plastikową modę.
Ale mogło być gorzej! Przynajmniej lekcje były krótkie. A po południu było bosko! Od jakiegoś czasu razem z Mali i Sol chodzimy do takiego lasku, zagajnika czy nie wiem co to jest. Sprzątałyśmy tam, żeby na wakacje było już w miarę czysto. Jest tam stawek, a raczej bagno, do którego cała woda z rowu wpada xd A jak sami dobrze wiecie już od kilku(nastu?) dni są porządne mrozy. Przynajmniej w pobliżu Wrocławia. Jaki z tego wniosek? Tak, tak. Darmowe lodowisko! Na początku nie udawało mi się przemycać łyżew z domu, bo oczywiście rodzice mają oczy dookoła głowy i na dodatek potrafią patrzeć przez ściany. W końcu się jednak wkurzyłam i zażądałam, żeby ojciec poszedł tam ze mną i sprawdził, że tam można spokojnie się ślizgać. No i wyszło na moje! Już raczej nie ma obawy, że się zapadnę, albo, że utknę na krze (rodzice się za dużo TV naoglądali) w końcu lód ma ok. 30cm. Tak więc dzisiaj łyżwy w dłoń i na stawek. Fakt, że to nie to samo co prawdziwe lodowisko i że mamy tylko jedną parę łyżew na trzy osoby, ale i tak jest git! I swoją obecnością zaszczycił nas nasz kolega(?) Maniek xD Ale z niego przymulak, ale i tak nieźle było. I wcale tak nie zmarzłam!
O matko! Już dawno nie robiłam tak szczegółowej notki. Pewnie i tak nikomu się nie będzie chciało czytać. A co tam. WENA JEST KING KONGA! To chyba tyle na dziś. Muszę jeszcze z geo coś sobie powtórzyć. A w piątek na lodowicho! Whoooo! Dobra nie zanudzam was już.
Bye ;)
Co u mnie? Stare dzieje :D Jakoś chyba nigdy nie było jakiś przełomów w moim życiu.
Mimo iż szłam dzisiaj do szkoły na 9:00 to i tak byłam nie wyspana. Oczywiście pierwsza matma, a jakbym nie miała dość zmartwień to się jeszcze kawałek spóźniłam, bo okazało się, że poprzednia lekcja była skrócona, co wiąże się z tym, że matma zaczęła się wcześniej. Brawo. Przez całą lekcję było sprawdzanie zadania domowego, z tego jedną trzecią lekcji ja stałam przy tablicy. Oczywiście! Jakżeby inaczej! Miałam to zadanie, ale mi się bardzo chciało to pamiętać, żeby móc to zrobić na lekcji. Ale okrąg jebłam. Na tablicy się nie zmieścił :D Już na samą myśl, że stoję obok gościówy z matmy panikuję. A ona cwaniakuje, bo w końcu zapamiętała moje nazwisko.
Druga, równie miła rzecz w szkole to kartkówka z chemii. Umiałam. Nauczyłam się. Byłam z siebie dumna, ze w ogóle coś kapuję. JEB! Dowaliła trzy zadania, w tym dwa na obliczanie i pisanie jakiś wzorów i to w 10min. Gdyby dała te 5min więcej -_-" No i pod koniec lekcji wzięła mnie do tablicy na pisanie jakiegoś wzoru, a ja nie ogarniałam co ta kobieta do mnie mówi.
A tak jeszcze nawiązując do WF'u. Masakra, ja tego nie ogarniam. Nie chodzi mi o ćwiczenia na lekcji tylko o pewną sytuację w szatni. Mam WF jeszcze z równoległą wiekiem klasą. I pewna dziunia, o której już wspominałam i której nienawidzę, przebierała się niedaleko mnie. Spokojnie się przebieram się spokojnie, obracam się, bo nie wiedziałam gdzie koszulkę rzuciłam a tu stoi dziunia- pół dupy na wierzchu. No ludzie! Trochę kultury! Ja nie mam zamiaru oglądać czyjegoś rowka. Tapety na twarzy ma z 1cm, cała wyperfumowana, a majtek nie potrafi podciągnąć. I żeby to chociaż pierwszy raz był, to może jeszcze bym zrozumiała, ale to się zdarza prawie za każdym razem. Eh... Może jestem zbyt niedojrzała na tę plastikową modę.
Ale mogło być gorzej! Przynajmniej lekcje były krótkie. A po południu było bosko! Od jakiegoś czasu razem z Mali i Sol chodzimy do takiego lasku, zagajnika czy nie wiem co to jest. Sprzątałyśmy tam, żeby na wakacje było już w miarę czysto. Jest tam stawek, a raczej bagno, do którego cała woda z rowu wpada xd A jak sami dobrze wiecie już od kilku(nastu?) dni są porządne mrozy. Przynajmniej w pobliżu Wrocławia. Jaki z tego wniosek? Tak, tak. Darmowe lodowisko! Na początku nie udawało mi się przemycać łyżew z domu, bo oczywiście rodzice mają oczy dookoła głowy i na dodatek potrafią patrzeć przez ściany. W końcu się jednak wkurzyłam i zażądałam, żeby ojciec poszedł tam ze mną i sprawdził, że tam można spokojnie się ślizgać. No i wyszło na moje! Już raczej nie ma obawy, że się zapadnę, albo, że utknę na krze (rodzice się za dużo TV naoglądali) w końcu lód ma ok. 30cm. Tak więc dzisiaj łyżwy w dłoń i na stawek. Fakt, że to nie to samo co prawdziwe lodowisko i że mamy tylko jedną parę łyżew na trzy osoby, ale i tak jest git! I swoją obecnością zaszczycił nas nasz kolega(?) Maniek xD Ale z niego przymulak, ale i tak nieźle było. I wcale tak nie zmarzłam!
O matko! Już dawno nie robiłam tak szczegółowej notki. Pewnie i tak nikomu się nie będzie chciało czytać. A co tam. WENA JEST KING KONGA! To chyba tyle na dziś. Muszę jeszcze z geo coś sobie powtórzyć. A w piątek na lodowicho! Whoooo! Dobra nie zanudzam was już.
Bye ;)
Nic ciekawego się nie działo, ale poczułam dziwną potrzebę napisania. Teraz się zastanówmy co możemy napisać...
Ogólnie ferie mijają mi szybko. Za szybko! Czuję się chora na myśl o szkole. Codziennie siedzę przed kompem. Czasami wychodzę z Sol i Mali. Ale to na dwie godziny maksymalnie. Przed feriami planowałam sobie twórcze zagospodarowanie czasu, nawet zaczęłam malować, ale wypadło to blado, więc po dwóch malunkach zrezygnowałam xd A tak mi się podoba jak ktoś olejnymi maluje ♥ Sama mam dwa płótna i farby olejne, ale boje się tego wykorzystać, chętnie namalowałabym coś ładnego, gdybym tylko umiała xD
Jutro się chyba zajmę "porządkowaniem" wszystkiego co dotyczy szkoły. Nie wiem jak to wypadnie, ale przynajmniej się postaram.
Tak przy okazji to ktoś z was, czytających tę notkę gra w minecraft'a? Ja gram i trochę czuję się samotna w tym, nie mam z kim pogadać na ten temat i wgl ;( Chętnie pograłabym na multi, więc jak ktoś potrzebuje członka na swój serwer to jestem jeszcze wolna xd Może jak uda mi się zrobić coś fajnego to dam screen'a. Nie wiem jak to wypadnie, bo szczerze się przyznaję, gram na pirackiej wersji i nie wszystko tak sprawnie przy tym działa, a ja w takich sprawach jestem kompletnie zielona, więc proszę o rady.
To teraz, żeby notka się dłuższa wydawała to utworek:
Wiem, pewnie już dawałam, ale coś mnie naszło na tę piosenkę dzisiaj.
Ogólnie ferie mijają mi szybko. Za szybko! Czuję się chora na myśl o szkole. Codziennie siedzę przed kompem. Czasami wychodzę z Sol i Mali. Ale to na dwie godziny maksymalnie. Przed feriami planowałam sobie twórcze zagospodarowanie czasu, nawet zaczęłam malować, ale wypadło to blado, więc po dwóch malunkach zrezygnowałam xd A tak mi się podoba jak ktoś olejnymi maluje ♥ Sama mam dwa płótna i farby olejne, ale boje się tego wykorzystać, chętnie namalowałabym coś ładnego, gdybym tylko umiała xD
Jutro się chyba zajmę "porządkowaniem" wszystkiego co dotyczy szkoły. Nie wiem jak to wypadnie, ale przynajmniej się postaram.
Tak przy okazji to ktoś z was, czytających tę notkę gra w minecraft'a? Ja gram i trochę czuję się samotna w tym, nie mam z kim pogadać na ten temat i wgl ;( Chętnie pograłabym na multi, więc jak ktoś potrzebuje członka na swój serwer to jestem jeszcze wolna xd Może jak uda mi się zrobić coś fajnego to dam screen'a. Nie wiem jak to wypadnie, bo szczerze się przyznaję, gram na pirackiej wersji i nie wszystko tak sprawnie przy tym działa, a ja w takich sprawach jestem kompletnie zielona, więc proszę o rady.
To teraz, żeby notka się dłuższa wydawała to utworek:
Wiem, pewnie już dawałam, ale coś mnie naszło na tę piosenkę dzisiaj.
:D Mam dzisiaj zryty mózg. Nie wiem czemu, pewnie dlatego, że za wcześnie dzisiaj wstałam coś mi się po tentegowało. Wstałam o 7:30! Szok o.O jak na mnie w ferie. Jechałam z mamą do lekarza, znaczy ona jechała a ja tylko dla towarzystwa ;)
Po przyjeździe spoko lux, trochę se ogarnęłam w pokoju xd
Ok. 14:30 mama wysłała mnie do sklepu i spotkałam Sol i Mali kopytkujące do mnie na urodziny :D Czuje się tak staro! Fakt faktem, nadal mam psychikę pięciolatka, ale to już nie to samo ;(
Pooglądałyśmy filmy, pożarłyśmy czipsy itp. Ale było lux jak dla mnie :D
Później siedziałam z rodzicami i sąsiadką opowiadającymi, że kiedyś to nauczyciele bili uczniów. Z jednej strony powinno dalej tak być. Przynajmniej nie zdarzałyby się takie sytuacje, że jeden koleś wykręcił rękę nauczycielce, bo mu telefon zabrała xd Nawet na policję nie zadzwonili.
Chioch chioch! Ryje mi dzisiaj banie!!! Tam ti tam ti ta!
Koniec tego! Wstawiam se jeszcze piosenkę i już!
Po przyjeździe spoko lux, trochę se ogarnęłam w pokoju xd
Ok. 14:30 mama wysłała mnie do sklepu i spotkałam Sol i Mali kopytkujące do mnie na urodziny :D Czuje się tak staro! Fakt faktem, nadal mam psychikę pięciolatka, ale to już nie to samo ;(
Pooglądałyśmy filmy, pożarłyśmy czipsy itp. Ale było lux jak dla mnie :D
Później siedziałam z rodzicami i sąsiadką opowiadającymi, że kiedyś to nauczyciele bili uczniów. Z jednej strony powinno dalej tak być. Przynajmniej nie zdarzałyby się takie sytuacje, że jeden koleś wykręcił rękę nauczycielce, bo mu telefon zabrała xd Nawet na policję nie zadzwonili.
Chioch chioch! Ryje mi dzisiaj banie!!! Tam ti tam ti ta!
Koniec tego! Wstawiam se jeszcze piosenkę i już!
Elo, elo! Coś ostatnio zaniedbuję bloga, ale niestety moje życie jest na tyle mało skomplikowane, że nie ma o czym pisać.
Co u mnie? Właściwie nic. Jak zwykle, chociaż ostatnio wszystko mnie denerwuje. 'Wszystko'-mam na myśli szkołę. Ileż można? Czy tym nauczycielom się nie nudzi ciągłe zadawanie pracy domowej? Najwyraźniej nie. Chociaż jak mam się przyznać, to na początku roku było gorzej. Teraz to nawet luz jest.
Teraz sobie trochę ponarzekam na szkołę xd
Ostatnio wkurza mnie kolesiówa od biologii/chemii. Ja nie wiem co ona ma do mojej klasy. Kiedyś była nawet spoko. Na każdej lekcji z nią gadałam, byleby nie zdążyła zrobić tematu, ale było dosyć spoko. Teraz jest koszmarnie. Tylko jedynki wstawia. I ten jej "uwodzicielski wzrok", kiedy Mali się zapytała jakie ma oceny z biologii.
Na WF'ie rzucanie piłką lekarską. Bez sensu moim zdaniem, ale przynajmniej można było się pośmiać.
Tak... Skończyłam oglądać "Ludzką stonogę 2".

Film dosyć po***any. Pokrótce: film, który przedstawia psychopatę, który zakochał się w filmie "Ludzka stonoga" i postanowił stworzyć podobne monstrum, czyli ludzi połączonych odbyt-usta-odbyt-usta itd. z dwunastu osób. Moim zdaniem film dobry, choć jedynka była lepsza. Dwójka jest bardziej ohydna. Jedną z większych wad filmu jest to, że jest czarno-biały. Mnie to bardzo denerwowało. Jak lubicie się podenerwować i pokrzyczeć sobie do monitora coś w stylu "Uciekaj pedałko", "Co za idiota", "On jest jakiś psychiczny chyba i do tego ohydny" to warto obejrzeć. Niektóre sceny są dobre, np. jak kolo rozwalił swoją matkę. o było akurat mocne xD
W piątek zaczynają się ferie! I oczywiście na łyżwy! :D Tylko jeśli zęba wybiłam sobie w niedzielę 13, to co będzie w piątek, skoro też jest 13? xD
Jeśli chodzi o łyżwy to KOCHAM ♥ Jednak jedziemy ze szkoły. To mnie trochę dołuje, autobus pełen rozdartych bachorów, nie ma gdzie usiąść... Najgorsze jest to, że jedzie bardzo dużo naszych szkolnych dziuniek. Jak wejdziemy na taflę to jest mi wstyd, że z nimi przyjechałam i nawet się do nich nie przyznaję. Nie chodzi o to, że tak fatalnie jeżdżą, bo to może być zrozumiałe, sama też nie jeżdżę pięknie. Tylko jak takie piszczące baby wejdą na lodowisko, drą się wniebogłosy i to właśnie 'piszcząco' to człowieka krew zalewa. Wyobraźcie co sobie myślą miejscowi, stali bywalcy o takiej rozwrzeszczanej hordzie. No właśnie. Ostatnio podjeżdża jedna z dziuni do swojej zgrai i piszczy na całą halę "Patrzcie, patrzcie! Przecież my go znamy, to nasz uroczy kolega". Chodzi o miejscowego. A biedny chłopak stoi z wtf'em na twarzy. Czasami mam wrażenie, że one tylko jeżdżą, żeby 'pozarywać' do chłopaków. Ja jeżdżę na lodowisko, bo kocham łyżwy. Nikomu nie przeszkadzam, przynajmniej się staram, tylko czasami mi się na kogoś zdarzy wpaść. Zresztą, nie tylko ja staram się przyzwoicie zachowywać, cała nasza paczka(Sol, Mali, Tula i Kajsa) i jeszcze kilka osób zachowuje się przyzwoicie. Jak czasami jedziemy na łyżwy i staramy się czegoś nauczyć to bardziej doświadczeni łyżwiarze z czystej życzliwości sami nam coś doradzają. I taka właśnie atmosfera powinna panować na łyżwach. Wiem, już się kiedyś żaliłam na to, ale to jest tak denerwujące, że raz się wyżalić mi nie wystarcza.
Drogie dziunie z mojej szkoły, z którymi mam w piątek jechać na łyżwy! Może przeczytacie mój apel. Nabierzcie ogłady i klasy, bo inaczej wam łby pourywam i dam mojemu kotu do zjedzenia :) Nie pozdrawiam, bo was nie lubię Negress.
Dobra jeszcze walnę sobie piosenkę na pocieszenie:
Co u mnie? Właściwie nic. Jak zwykle, chociaż ostatnio wszystko mnie denerwuje. 'Wszystko'-mam na myśli szkołę. Ileż można? Czy tym nauczycielom się nie nudzi ciągłe zadawanie pracy domowej? Najwyraźniej nie. Chociaż jak mam się przyznać, to na początku roku było gorzej. Teraz to nawet luz jest.
Teraz sobie trochę ponarzekam na szkołę xd
Ostatnio wkurza mnie kolesiówa od biologii/chemii. Ja nie wiem co ona ma do mojej klasy. Kiedyś była nawet spoko. Na każdej lekcji z nią gadałam, byleby nie zdążyła zrobić tematu, ale było dosyć spoko. Teraz jest koszmarnie. Tylko jedynki wstawia. I ten jej "uwodzicielski wzrok", kiedy Mali się zapytała jakie ma oceny z biologii.
Na WF'ie rzucanie piłką lekarską. Bez sensu moim zdaniem, ale przynajmniej można było się pośmiać.
Tak... Skończyłam oglądać "Ludzką stonogę 2".

Film dosyć po***any. Pokrótce: film, który przedstawia psychopatę, który zakochał się w filmie "Ludzka stonoga" i postanowił stworzyć podobne monstrum, czyli ludzi połączonych odbyt-usta-odbyt-usta itd. z dwunastu osób. Moim zdaniem film dobry, choć jedynka była lepsza. Dwójka jest bardziej ohydna. Jedną z większych wad filmu jest to, że jest czarno-biały. Mnie to bardzo denerwowało. Jak lubicie się podenerwować i pokrzyczeć sobie do monitora coś w stylu "Uciekaj pedałko", "Co za idiota", "On jest jakiś psychiczny chyba i do tego ohydny" to warto obejrzeć. Niektóre sceny są dobre, np. jak kolo rozwalił swoją matkę. o było akurat mocne xD
W piątek zaczynają się ferie! I oczywiście na łyżwy! :D Tylko jeśli zęba wybiłam sobie w niedzielę 13, to co będzie w piątek, skoro też jest 13? xD
Jeśli chodzi o łyżwy to KOCHAM ♥ Jednak jedziemy ze szkoły. To mnie trochę dołuje, autobus pełen rozdartych bachorów, nie ma gdzie usiąść... Najgorsze jest to, że jedzie bardzo dużo naszych szkolnych dziuniek. Jak wejdziemy na taflę to jest mi wstyd, że z nimi przyjechałam i nawet się do nich nie przyznaję. Nie chodzi o to, że tak fatalnie jeżdżą, bo to może być zrozumiałe, sama też nie jeżdżę pięknie. Tylko jak takie piszczące baby wejdą na lodowisko, drą się wniebogłosy i to właśnie 'piszcząco' to człowieka krew zalewa. Wyobraźcie co sobie myślą miejscowi, stali bywalcy o takiej rozwrzeszczanej hordzie. No właśnie. Ostatnio podjeżdża jedna z dziuni do swojej zgrai i piszczy na całą halę "Patrzcie, patrzcie! Przecież my go znamy, to nasz uroczy kolega". Chodzi o miejscowego. A biedny chłopak stoi z wtf'em na twarzy. Czasami mam wrażenie, że one tylko jeżdżą, żeby 'pozarywać' do chłopaków. Ja jeżdżę na lodowisko, bo kocham łyżwy. Nikomu nie przeszkadzam, przynajmniej się staram, tylko czasami mi się na kogoś zdarzy wpaść. Zresztą, nie tylko ja staram się przyzwoicie zachowywać, cała nasza paczka(Sol, Mali, Tula i Kajsa) i jeszcze kilka osób zachowuje się przyzwoicie. Jak czasami jedziemy na łyżwy i staramy się czegoś nauczyć to bardziej doświadczeni łyżwiarze z czystej życzliwości sami nam coś doradzają. I taka właśnie atmosfera powinna panować na łyżwach. Wiem, już się kiedyś żaliłam na to, ale to jest tak denerwujące, że raz się wyżalić mi nie wystarcza.
Drogie dziunie z mojej szkoły, z którymi mam w piątek jechać na łyżwy! Może przeczytacie mój apel. Nabierzcie ogłady i klasy, bo inaczej wam łby pourywam i dam mojemu kotu do zjedzenia :) Nie pozdrawiam, bo was nie lubię Negress.
Dobra jeszcze walnę sobie piosenkę na pocieszenie:
♥
Wybaczcie, że z takim opóźnionym zapłonem, ale godzinę temu dopiero się obudziłam.
Przede wszystkim chciałabym wszystkim złożyć najserdeczniejsze życzenia i wszystkiego dobrego w 2012 roku. Niechaj układa się jak najlepiej.
A jak mi wypadł sylwester? To był jeden z najlepszych! Wiem, że dla wielu z was to nic szczególnego, ale ja bawiłam się rewelacyjnie. Chata wolna, były u mnie Mali i Sol i było git. O 12:00 wyjście na fajerwerki. Spotkałyśmy kuzyna Mali i koleżanki. Pozdro dla nich. Później jacyś dwudziestolatkowie zaczęli coś do nas pier**lić, ostro nawaleni. Ale przynajmniej polewka była. Po przyjściu upiekłyśmy sobie pizzę mrożoną. Mmmmm... Piśnie byli! Później tylko miałyśmy banie. Ok. 3:00 wyszłyśmy na spacer, pooddychać świeżym powietrzem, bo tak się wszystkiego nażarłyśmy, że szkoda gadać. Po powrocie ok. 4:00 zasiadłyśmy do TV i zaczęłyśmy wszystko komentować na swój filozoficzny sposób. I tak siedziałyśmy do 7:30. O 8:00 dziewczyny się zwinęły, a ja do 9:00 kończyłam oglądanie powtórki meczu Barca vs Real. I dlatego wstałam dopiero o 17:00. Było git! Oby więcej takich sylwestrów.
Przede wszystkim chciałabym wszystkim złożyć najserdeczniejsze życzenia i wszystkiego dobrego w 2012 roku. Niechaj układa się jak najlepiej.
A jak mi wypadł sylwester? To był jeden z najlepszych! Wiem, że dla wielu z was to nic szczególnego, ale ja bawiłam się rewelacyjnie. Chata wolna, były u mnie Mali i Sol i było git. O 12:00 wyjście na fajerwerki. Spotkałyśmy kuzyna Mali i koleżanki. Pozdro dla nich. Później jacyś dwudziestolatkowie zaczęli coś do nas pier**lić, ostro nawaleni. Ale przynajmniej polewka była. Po przyjściu upiekłyśmy sobie pizzę mrożoną. Mmmmm... Piśnie byli! Później tylko miałyśmy banie. Ok. 3:00 wyszłyśmy na spacer, pooddychać świeżym powietrzem, bo tak się wszystkiego nażarłyśmy, że szkoda gadać. Po powrocie ok. 4:00 zasiadłyśmy do TV i zaczęłyśmy wszystko komentować na swój filozoficzny sposób. I tak siedziałyśmy do 7:30. O 8:00 dziewczyny się zwinęły, a ja do 9:00 kończyłam oglądanie powtórki meczu Barca vs Real. I dlatego wstałam dopiero o 17:00. Było git! Oby więcej takich sylwestrów.
Tagi:
sylwester
Tak... Święta mi minęły nie wiadomo kiedy. Nie były szczególne, ale mogę stwierdzić, że było bardzo miło. A teraz jedynie co plącze mi się po głowie to to, że tuż po sylwestrze trzeba iść do szkoły. I muszę oczywiście skończyć kartkę świąteczną, bo naszemu zasranemu nauczycielowi ubzdurał się zimowo górzyste tło. Chyba nie tylko ja uważam, że siedzenie w paincie jest chore. W I klasie podstawówki okay, ale jestem przecież w II gimnazjum, mogli by dać spokój. Ostatnio wzięło mnie z powrotem na czytanie książki. Nareszcie, bo ostatnio miałam niezłą zmułę. Książka i przyjaciele to jedyna rzecz jaka mnie odciąga od codziennej rutyny, w którą popadam coraz głębiej. Każdy ma jakieś nowe wrażenia, ma o czym pisać, a ja? Ja już nawet straciłam wenę na moje przemyślenia. Coś mi się wydaje, że ta notka nie ma sensu, dlatego dla ubarwienia sobie życia, daję jeszcze to:
Nie było mnie tu wieki o_O Ale nie miałam o czym pisać. Wszystko to wciąż ta sama nudna rutyna... Ale w końcu trzeba dać jakiś znak życia ;)
Trwają przygotowania do świąt. Jak co roku. Jakoś za tym nie przepadam -_-" Ale trzeba przeżyć. Wynagrodzi mi to jutrzejsza kolacja :D Kocham tyle ŻARCIA!!!
Ostatnio oglądałam "Ludzka stonoga 2". Myślałam, że mnie bardziej rozwali. Pierwsza część była mocna. Fakt, że jedynie co robiłam przy oglądaniu jedynki to darłam się: "Uciekaj dziwko! Weź tę cholerną lampę, wybij to cholerne okno i spierd*laj", czy coś w tym stylu. Ale to było coś! Jak on zszywał ich, jak kazał im chodzić i jak umierali. A dwójka przy tym to dno. Fakt nie obejrzałam do końca, ale przez pół filmu było pokazane, jaki ten facet zafascynowany ludzką stonogą, łapie ludzi, jaka patologia panuje w jego domu i jaki to on jest obrzydliwy. Jedyne co mi się podobało to jak zmiażdżył swojej matce łeb łomem :D Jak obejrzę do końca do wystawię prawdziwą recenzję, bo na razie film mnie nie zachwycił.
Nie napiszę nic więcej, bo mam tak nudne życie, że nie warto. Nienawidzę szkoły!!!
Trwają przygotowania do świąt. Jak co roku. Jakoś za tym nie przepadam -_-" Ale trzeba przeżyć. Wynagrodzi mi to jutrzejsza kolacja :D Kocham tyle ŻARCIA!!!
Ostatnio oglądałam "Ludzka stonoga 2". Myślałam, że mnie bardziej rozwali. Pierwsza część była mocna. Fakt, że jedynie co robiłam przy oglądaniu jedynki to darłam się: "Uciekaj dziwko! Weź tę cholerną lampę, wybij to cholerne okno i spierd*laj", czy coś w tym stylu. Ale to było coś! Jak on zszywał ich, jak kazał im chodzić i jak umierali. A dwójka przy tym to dno. Fakt nie obejrzałam do końca, ale przez pół filmu było pokazane, jaki ten facet zafascynowany ludzką stonogą, łapie ludzi, jaka patologia panuje w jego domu i jaki to on jest obrzydliwy. Jedyne co mi się podobało to jak zmiażdżył swojej matce łeb łomem :D Jak obejrzę do końca do wystawię prawdziwą recenzję, bo na razie film mnie nie zachwycił.
Nie napiszę nic więcej, bo mam tak nudne życie, że nie warto. Nienawidzę szkoły!!!
Tagi:
...
Hello wszystkim! Coś mnie wzięło na pisanie notki. W ogóle ostatnio mam porycie. Może, żeby rozładować napięcie z poprzedniego tygodnia, który był wyjątkowo ciężki. Ale przeżyłam. Chwała weekendowi!!!
Dzisiaj nawet luz w szkole. Jedynym plusem poniedziałków, jest to, że mam tylko 6 lekcji. Przez cały polski liczyłyśmy w świetlicy grosze, na górę grosza :D. Nie obyło się bez omawiania wszystkiego co się wokół nas dzieje. Po lekcjach razem z Mali poszłyśmy do Sol, bo oczywiście musiałyśmy malować figurki dla dzieci z domu dziecka. Jutro jedziemy do domu dziecka z mikołajowym przedstawieniem i nasza nauczycielka od plastyki, która przewodzi tą akcją poodlewała z gipsu figurki jakiś mikołajków, aniołków, choinek, itp. I komu trzeba było przydzielić to zadanie? Oczywiście nam!
Ostatnio sytuacje na wf'ie mnie rozwalają. Pierwsza z nich, moim zdaniem najlepsza: Gra w ręczną. Tula, dwie takie dziewczyny i ja w jednej drużynie, Mali, Taki jeden plastik i jeszcze dwie inne dziewczyny w drugiej. No i gramy. Nagle plastik dostaje piłkę w swoje ręce, nie wiem jakim cudem i wszyscy na boisku zamierają, czekają do kogo poda. Ona stoi niezorientowana, w końcu Tula, będąca w innej drużynie się wkurzyła i podchodzi do niej z tekstem: "Daj to (piłkę), bo się zgubisz". I wiecie, że oddała? xD Przeciwnikowi? Ręce opadają. Jeszcze ten plastik, ostatnio rozjaśnił sobie włosy i najwidoczniej poszedł na solarium. Nie mam słów...
Plany na jutro:
Wycieczka do kina:
O 8:00 wyjazd. Na miejscu będziemy gdzieś około 9:00 będziemy na miejscu. Następnie czas wolny i o 11:00 seans. Nie wiem, po co dają nam tyle czasu. Lubię sklepy, ale jak wiem, że i tak sobie nic nie kupię z braków funduszy, to po co marnować czas? Ok. 14:30 mamy być w domu. Luzzz...
Wyjazd do domu dziecka:
O 16:30 wyjazd. Nie wiem jak to będzie dalej przebiegało. Wiem, że mamy wystąpić dla nich, później oni dla nas. Później rozdanie paczek dla tych dzieci i mamy się z nimi pobawić. Ale ok. 20:00 będziemy w domu. Mam nadzieję, że wcześniej...
Notka wyszła dłuższa niż się spodziewałam. I tak nie będzie chciało się nikomu tego czytać.
Na koniec filmik.
Dzisiaj nawet luz w szkole. Jedynym plusem poniedziałków, jest to, że mam tylko 6 lekcji. Przez cały polski liczyłyśmy w świetlicy grosze, na górę grosza :D. Nie obyło się bez omawiania wszystkiego co się wokół nas dzieje. Po lekcjach razem z Mali poszłyśmy do Sol, bo oczywiście musiałyśmy malować figurki dla dzieci z domu dziecka. Jutro jedziemy do domu dziecka z mikołajowym przedstawieniem i nasza nauczycielka od plastyki, która przewodzi tą akcją poodlewała z gipsu figurki jakiś mikołajków, aniołków, choinek, itp. I komu trzeba było przydzielić to zadanie? Oczywiście nam!
Ostatnio sytuacje na wf'ie mnie rozwalają. Pierwsza z nich, moim zdaniem najlepsza: Gra w ręczną. Tula, dwie takie dziewczyny i ja w jednej drużynie, Mali, Taki jeden plastik i jeszcze dwie inne dziewczyny w drugiej. No i gramy. Nagle plastik dostaje piłkę w swoje ręce, nie wiem jakim cudem i wszyscy na boisku zamierają, czekają do kogo poda. Ona stoi niezorientowana, w końcu Tula, będąca w innej drużynie się wkurzyła i podchodzi do niej z tekstem: "Daj to (piłkę), bo się zgubisz". I wiecie, że oddała? xD Przeciwnikowi? Ręce opadają. Jeszcze ten plastik, ostatnio rozjaśnił sobie włosy i najwidoczniej poszedł na solarium. Nie mam słów...
Plany na jutro:
Wycieczka do kina:
O 8:00 wyjazd. Na miejscu będziemy gdzieś około 9:00 będziemy na miejscu. Następnie czas wolny i o 11:00 seans. Nie wiem, po co dają nam tyle czasu. Lubię sklepy, ale jak wiem, że i tak sobie nic nie kupię z braków funduszy, to po co marnować czas? Ok. 14:30 mamy być w domu. Luzzz...
Wyjazd do domu dziecka:
O 16:30 wyjazd. Nie wiem jak to będzie dalej przebiegało. Wiem, że mamy wystąpić dla nich, później oni dla nas. Później rozdanie paczek dla tych dzieci i mamy się z nimi pobawić. Ale ok. 20:00 będziemy w domu. Mam nadzieję, że wcześniej...
Notka wyszła dłuższa niż się spodziewałam. I tak nie będzie chciało się nikomu tego czytać.
Na koniec filmik.
Kurde, kolo jest moim idolem.
"Wspólnie, ze znajomymi robilyśmy ognisko i
pekliśmy kebasy. Mmmmm. Pyśnie byli!"
♥
"Wspólnie, ze znajomymi robilyśmy ognisko i
pekliśmy kebasy. Mmmmm. Pyśnie byli!"
♥
Nareszcie weekend. Dawno mnie tu nie było, ale też nie miałam o czym opowiadać. W czwartek byłam tylko na dwóch lekcjach (polski i niemiecki), a całą resztę spędziłam na robienie rekwizytów do naszego wtorkowego przedstawienia. Muszę jeszcze kilka rzeczy w domu zrobić, ale to szybko pójdzie. Właśnie. We wtorek będzie git. Najpierw o 8:00 jedziemy do kina. Na "Zamiana ciał" czy jakoś tak, ale wolę to niż "Listy do M.". Nie przepadam za polskimi komediami. Powrót o 14:30. Posiedzę sobie w domu, a o 16:30 jedziemy z przedstawieniem mikołajkowym do domu dziecka. Ja oczywiście gram rolę męską, a raczej chłopięcą ze względu na włosy xD
Dzisiaj byłam u dentysty. Ryj mam cały obolały. Musiała mi piłować tego złamanego zęba pod dziąsłem. Auć! Najgorsze to było chyba znieczulenie xD Jeszcze tylko jedna wizyta i odbudowę zęba będę miała z głowy. Nie wiem o czym mam jeszcze napisać?
Byłam dzisiaj z Mali wymieniać grosiki. Czyli takie 20-groszówki, 10-groszówki rozmieniać na 1, 2- groszówki. Liga klas i góra grosza. Bank oczywiście zamknięty -_-"
Nie chce mi się już pisać. Sami sobie coś dopiszcie.
Dzisiaj byłam u dentysty. Ryj mam cały obolały. Musiała mi piłować tego złamanego zęba pod dziąsłem. Auć! Najgorsze to było chyba znieczulenie xD Jeszcze tylko jedna wizyta i odbudowę zęba będę miała z głowy. Nie wiem o czym mam jeszcze napisać?
Byłam dzisiaj z Mali wymieniać grosiki. Czyli takie 20-groszówki, 10-groszówki rozmieniać na 1, 2- groszówki. Liga klas i góra grosza. Bank oczywiście zamknięty -_-"
Nie chce mi się już pisać. Sami sobie coś dopiszcie.
Tagi:
...
Mam chwilę czasu, więc pomyślałam, że mała notka nie zaszkodzi.
Nic się szczególnego nie działo. Jak zwykle. Jakoś pierwsza klasa gimnazjum wydawała mi się bardziej emocjonująca i niezwykła. Teraz to tylko szara nudna codzienność i "oby przetrwać do końca lekcji".
Nawet spoko w szkole było, ale się nie wyspałam. Musiałam odsypiać na fizyce, kiedy nasz nauczyciel puszczał jakieś filmy o samolotach. I na polskim, bo mieliśmy zastępstwo i wolny czas na naukę. Na WOSie masakrycznie. Nauczycielka od historii-wosu jednocześnie moja wychowawczyni odeszła na urlop macierzyński. I teraz uczyć nas będzie jakaś ruda, wredna baba, która już na pierwszej lekcji dzisiaj groziła nam kartkówką. Zresztą miała być kartkówka, ale wszyscy rżnęli głupa i nie było. A właśnie czułam, że jej nie będzie. Zawsze jak nie czuję tego przedkartkówkowego stresu to kartkówki nie ma. NA w-fie aerobik :D nie ogarniam tego. Nogi mi się plączą, a do tego moja drewniackość...
Byłam dzisiaj u dentysty na leczeniu kanałowym. Myślałam, że będzie bardziej bolało, ale nie było tak źle. Jeszcze jestem umówiona na kilka wizyt, ale póki co nie wiem jak to będzie się dokładniej odbywało.
Zabrałam się do tej notki o 22:30. Brawo dla mnie -_-. Ale jest plus-jutro na 9:00 :D
Nic się szczególnego nie działo. Jak zwykle. Jakoś pierwsza klasa gimnazjum wydawała mi się bardziej emocjonująca i niezwykła. Teraz to tylko szara nudna codzienność i "oby przetrwać do końca lekcji".
Nawet spoko w szkole było, ale się nie wyspałam. Musiałam odsypiać na fizyce, kiedy nasz nauczyciel puszczał jakieś filmy o samolotach. I na polskim, bo mieliśmy zastępstwo i wolny czas na naukę. Na WOSie masakrycznie. Nauczycielka od historii-wosu jednocześnie moja wychowawczyni odeszła na urlop macierzyński. I teraz uczyć nas będzie jakaś ruda, wredna baba, która już na pierwszej lekcji dzisiaj groziła nam kartkówką. Zresztą miała być kartkówka, ale wszyscy rżnęli głupa i nie było. A właśnie czułam, że jej nie będzie. Zawsze jak nie czuję tego przedkartkówkowego stresu to kartkówki nie ma. NA w-fie aerobik :D nie ogarniam tego. Nogi mi się plączą, a do tego moja drewniackość...
Byłam dzisiaj u dentysty na leczeniu kanałowym. Myślałam, że będzie bardziej bolało, ale nie było tak źle. Jeszcze jestem umówiona na kilka wizyt, ale póki co nie wiem jak to będzie się dokładniej odbywało.
Zabrałam się do tej notki o 22:30. Brawo dla mnie -_-. Ale jest plus-jutro na 9:00 :D
Tagi:
szkoła
Dzisiaj były łyżwy! Fakt, że przedtem musiałam się w szkole pomęczyć, ale było warto ;) Prywatnie na łyżwach- spoko, ale na łyżwy ze szkoło to jest COŚ! Szczerze? Na początku miałam cykora wejść znowu na lód, ale po chwili mi przeszło. Ale moje "pechowe" miejsce omijałam szerokim łukiem xD Jechało chyba niewiele ponad 20 osób. Mało, wycieczka miała się nie odbyć, ale udało się! Byłam z Mali, Sol, Tulą, Kajsą i Bartusiem, który ciągle mi czapkę zabierał. Pozdro dla niego ;) Po za tym to wzięłam swoją dziesięcioletnią siostrę i jej koleżankę, która jest sąsiadką Mali. Pierwsza godzina to kompletny luz! Poza ludźmi z naszej wycieczki może było jakieś 10-20 osób. To normalnie raj! Kiedyś było 150 osób, bo liczyłam, więc takie pustki to prawdziwy cud. Dopiero w drugiej godzinie przybyło trochę ludu. W sumie nie trochę- dużo. Przyszli tacy co świetnie jeżdżą. Sama bym tak chciała! Ale się nie dziwię, że tak wymiatali, skoro na przerwie kokę sobie zapodali xD Ale były też takie cielaki. Można nie umieć jeździć na łyżwach, ale to już przesada. Akurat się rozpędziłam, musiałam wyminąć ludzi więc podjechałam bliżej barierki, a tu takie ciele wywraca mi się pod nogami, nie zdążyłabym wyhamować, więc jedyne co mi pozostawało to wjechać w barierkę. Do teraz mnie kolana bolą. Albo rodzice, chcący wielce nauczyć swoje dzieci (ok. 3-5 lat) biorą się wszyscy za rączki i zagradzają większość pasa lodowiska. Jakoś inni jeżdżą w jakimś rytmie, nie przeszkadzając innym. Ale i tak nie żałuję! Było bosko i już powoli zaczynam kumać jak się pistolet robi :D Pewnie lepiej by wychodził na figurówkach, ale na hokejówkach też idzie zrobić ;)
Czemu ja po szkolnej wycieczce czuję się taka zmęczona? Ale nie jest to nieprzyjemne zmęczenie. Fajnie tak po świetnym dniu mieć świadomość, że czeka ciepłe łóżko, do którego można się położyć choćby zaraz. Nawet fajnie przyjść cała mokra do domu i przebrać się w suche ciuchy. ♥ Kocham!
Nie wiem, jak wy, ale ja kładę się spać :D
Czemu ja po szkolnej wycieczce czuję się taka zmęczona? Ale nie jest to nieprzyjemne zmęczenie. Fajnie tak po świetnym dniu mieć świadomość, że czeka ciepłe łóżko, do którego można się położyć choćby zaraz. Nawet fajnie przyjść cała mokra do domu i przebrać się w suche ciuchy. ♥ Kocham!
Nie wiem, jak wy, ale ja kładę się spać :D
Mam jeszcze trochę nauki, czyli czas napisać notkę ;)
Uspokoiłam się nieco po ostatnim incydencie. Fakt, muszę chodzić szczerbata do szkoły, ale przynajmniej idzie się z tego pośmiać xD Dzisiaj pedobear-nasz-stary-pedałkowaty-informatyk pytał się co mi się stało, a jak się do Sol na lekcji z czegoś śmiałam to on miał polewkę ze mnie xD
Wczoraj byłam u ortodonty. To było takie ogólne sprawdzenie co z moim zębem. Już mniej więcej wiem jak to się będzie odbywać: leczenie kanałowe, na które jestem umówiona na 22.11, później trzeba mi będzie tego złamanego zęba wysunąć trochę, żeby później po odbudowie się nic nie psuło, a następnie koronka. I jeszcze złamałam górną część aparatu korekcyjnego. Brawo dla mnie!
W piątek na łyżwy ze szkoły :D! Wiem co sobie myślicie: "Jest świeżo po urazie i jeszcze znowu na lodowisko się będzie pchała... Chyba ją do końca po***ało". Ale ja to inaczej widzę. Teraz będę bardziej uważać. Bo wcześniej tam się nie przejmowałam upadkami, ale takiego obrotu sprawy, że przywalę ryjem o taflę nie brałam pod uwagę. Jest mało prawdopodobne, że znowu stanie mi się taki wypadek, przynajmniej nie w tak krótkim odstępie czasowym. A jak teraz nie przekonam się z powrotem do lodu, to później jeszcze bardziej ta trauma się we mnie utrwali, a łyżwy będą leżały i gniły w szafie. Kolejny powód to muszę się pokazać personelowi lodowiska, że nic mi nie jest, bo urządziłam z deka histerię xD, ale na serio się wystraszyłam, bo nie miałam nigdy, żadnego złamania, nawet zwichnięcia a tu nagle ząb mi się łamie -_-". I chcę pojechać chociażby towarzysko, nawet jakbym miała jeździć przy bandach, czego na pewno nie będę robiła xd Wiem trochę beznadziejne mam rozumowanie, ale kupiłam sobie łyżwy, żeby na nich jeździć, a to że złamałam sobie zęba na lodowisku to tylko przeszkoda, której dam radę stawić czoło. Gorzej z tym, że odbudowa zęba będzie trochę kosztowała xd
Na koniec boska piosenka:
Uspokoiłam się nieco po ostatnim incydencie. Fakt, muszę chodzić szczerbata do szkoły, ale przynajmniej idzie się z tego pośmiać xD Dzisiaj pedobear-nasz-stary-pedałkowaty-informatyk pytał się co mi się stało, a jak się do Sol na lekcji z czegoś śmiałam to on miał polewkę ze mnie xD
Wczoraj byłam u ortodonty. To było takie ogólne sprawdzenie co z moim zębem. Już mniej więcej wiem jak to się będzie odbywać: leczenie kanałowe, na które jestem umówiona na 22.11, później trzeba mi będzie tego złamanego zęba wysunąć trochę, żeby później po odbudowie się nic nie psuło, a następnie koronka. I jeszcze złamałam górną część aparatu korekcyjnego. Brawo dla mnie!
W piątek na łyżwy ze szkoły :D! Wiem co sobie myślicie: "Jest świeżo po urazie i jeszcze znowu na lodowisko się będzie pchała... Chyba ją do końca po***ało". Ale ja to inaczej widzę. Teraz będę bardziej uważać. Bo wcześniej tam się nie przejmowałam upadkami, ale takiego obrotu sprawy, że przywalę ryjem o taflę nie brałam pod uwagę. Jest mało prawdopodobne, że znowu stanie mi się taki wypadek, przynajmniej nie w tak krótkim odstępie czasowym. A jak teraz nie przekonam się z powrotem do lodu, to później jeszcze bardziej ta trauma się we mnie utrwali, a łyżwy będą leżały i gniły w szafie. Kolejny powód to muszę się pokazać personelowi lodowiska, że nic mi nie jest, bo urządziłam z deka histerię xD, ale na serio się wystraszyłam, bo nie miałam nigdy, żadnego złamania, nawet zwichnięcia a tu nagle ząb mi się łamie -_-". I chcę pojechać chociażby towarzysko, nawet jakbym miała jeździć przy bandach, czego na pewno nie będę robiła xd Wiem trochę beznadziejne mam rozumowanie, ale kupiłam sobie łyżwy, żeby na nich jeździć, a to że złamałam sobie zęba na lodowisku to tylko przeszkoda, której dam radę stawić czoło. Gorzej z tym, że odbudowa zęba będzie trochę kosztowała xd
Na koniec boska piosenka:
♥
Oto jak wyobrażałam sobie dzisiejszą notkę: opowiem, o łyżwach, o tym, że znowu jakiś beztwarz się do Mali przykleił. O tym co umiem, a co muszę się nauczyć, ponarzekam sobie na szkołę i skończę notkę. Fajnie by było jakby mój dzień tak właśnie wyglądał. Tymczasem PORAŻKA! Już rano dzień zaczął się psuć. Po pierwsze pomyliłam godziny wejścia na lodowisko. I musiałyśmy czekać. Dlatego wykupiłyśmy bilety na dwie godziny, a nie na trzy jak na początku zamierzałyśmy. Pierwsza godzina spoko! Fakt, że jazda mi nie specjalnie szła, ale miałam ubaw. Później przerwa. Nawet czekolady nie chciało mi się pić. No i druga godzina. Gdyby nie pewien incydent. Bo oczywiście muszę być taką ofermą. Ratunku! Był świeży lód, woda nie do końca zamarznięta, ale nic. Tylko, że mnie się zachciało obrócić się z wyskoku -_-" I musiałam wylądować na ryju, jakże by inaczej. Fakt trochę bolał nos i reszta twarzy, ale chciałam już się podnieść i jechać dalej, gdy nagle językiem wymacałam, że z moimi przednimi zębami, jest coś nie tak. I w istocie jest coś nie tak. Kurwa mać! Moje nowo naprostowane zęby. Ja pierdolę. Tyle mnie kosztowało to leczenie, aparat i te sprawy, a teraz dwa lata kosztownych wizyt poszły na marne. Oczywiście pierwsze co, to wpadłam w panikę. Zaraz dzwonienie po ojca, bo nie mogłam jeździć ze złamanym zębem. Pierwsze co to tato skierował się do miejscowego szpitala, ale tam nie mieli, żadnego dentysty. Później po marnych poszukiwaniach, jakiegokolwiek stomatologa tato poprosił wujka o pomoc, a ten znalazł nam jakiś prywatny gabinet czynny w niedzielę. Jednak nie dało się odratować prawej jedynki, była pęknięta do korzenia i pół tego zęba trzeba było usunąć. Teraz wyglądam jak szczerbaty żul, który próbował, z niepowodzeniem wstrzyknąć sobie botoks. Ryj mam cały opuchnięty. I jeszcze lewa jedynka jest skrzywiona. FUCK! Na dodatek trzynasty dzisiaj. Później jechaliśmy do jakiegoś szpitala, bo niby trzeba było zastrzyk przeciw tężcowi, ale tam nas poinformowali, że w moim wieku nie trzeba robić takiego. Przeze mnie wszyscy mieli zjebany dzień. Teraz czekam mnie jeszcze leczenie kanałowe i najprawdopodobniej koronka. Kurwa! Chyba nie było mi dane nacieszyć się zdrowymi, prostymi zębami. Nawet nie macie pojęcia, jakie mam teraz wyrzuty sumienia. Szczególnie jeśli chodzi o rodziców. Najpierw się męczyli i słono płacili, żebym miała ładne i proste zęby, a ja to wszystko zmarnowałam. I czeka ich kolejna męka przy odnawianiu tego zęba. Nienawidzę siebie za to...
Tagi:
kurwa






